No i czas na ostatni wpis przed wyjazdem.
To bedzie trudny, ale mam nadzieje bardzo owocny czas, chyba własnie tego potrzebowalam, wyjazdu bez tych najbliższych... Sama, tak czuje... Choć wiem nie bede sama, bedą ludzie których znam już dość długo, ale znać a na prawde poznać to róznica, wiec może uda sie to nadrobić.
Pakowanie sie jest straszne.. nie lubie tego,
Czas rzucić wszystko, obowiązki, zmartwienia i wszystko to co obecnie zaprząta mi głowę, i to jest piękne :D
Wiem... zbyt często chce "ratować świat " Zbyt często przejmuje sie innymi a nie samą soba... czy to az tak złe? No może i tak bo powinna w tym panować jakaś harmonia.. a u mnie nie jest do końca. Jeżeli ktoś jest ważny.. to nie pozwole go skrzywdzić.. w zaden sposob.
Wiec znikam. na jakiś czas.. moze czasem sie pojawie,ale raczej teraz bardziej oblegana bedzie wersja papierowa.
Ostatnio dostrzegam ze jest tak dużo osób które" czytają" to co chcą "czytać", słyszą to co chcą słyszeć, rozumieją to co chcą rozumieć.. nie wiem jak mam w sumie sie do tego odnieść, tak wiec jedyne co mysle o tym to to iż, to co jest tu umieszczane.. jest tylko i wyłacznie moimi myślami mozna powiedziec tym co mniej wiecej siedzi mi w głowie, jezeli ktoś nie chce = nie czyta , ale jezeli już czyta to nie chodzi mi o rozumienie mnie samej, ale uszanowanie.. chociaż tego że to co pisze jest MOJE, i nie podlega jakiejś zbednej dyskusji.
Zostawiam Tu Ciebie, Wszystkich Tych cudownych przyjaciól, rodzine.. tak strasznie pokręconą, i wszystko to co tak istotne.. I wyruszam, z moją wierną towarzyszka i jedyna prawdziwą miłoscia, Wiolą, pamiętnikiem który posiada garstke Ciebie i głową pełną myśli. O tym lepszym dniu jutrzejszym...
Intencje.. są dwie.. zobaczymy.
stań obejmij mnie , niech twoje ramiona kołyszą mnie do snu.
piątek, 26 lipca 2013
środa, 24 lipca 2013
Przebaczanie..
Chodzi to za mna od paru godzin w sumie, to od momentu pojscia do miasta...
Tak sobie myśle, jak dlugo można odpychać od Siebie pewne myśli, zdarzenia, ile dni, miesiecy, a w moim przypadku Lat, to juz hm.. pomyślmy jakoś z 13 lat bedzie..
Ulożyłam sobie wlasną idealna bajke.. ktora pomogła wyprzeć z mojej świadomości, momenty których nie chcialam pamietac i chyba bałam się je pamiętać..
Prawie 3 lata temu.. uznałam że spotkała mnie najwieksza kara, większa od samej śmierci.. bo nie wiem czy można ją w samą w sobie nazwac karą. Wydarzenie którego nikomu nie życze, bo walka o Osobe tak bliską.. w takim momencie, wydaje sie prawie nie możliwa, wtedy w głowie miałam tylko jedno " Czemu to nie jego spotkało " Miałam pretensje.. że to nie Jego, że to przeciez mu się to należalo.. za to wszystko, ale teraz z perspektywy czasu mysle.. że to wydarzenie było dla Niego jeszcze gorszym przezyciem, zostanie samemu, ze Mną której nie znał, i nie wiem czy bedzie miał okazje kiedyś poznac, bo nie da sie nadrobić tylu lat.
Teraz staram sie walczyć chyba z Tym co bylo, z nocami w których łzy były czymś normalnym, ale pożniej ciągłe powtarzanie samej sobie, że musisz być oparciem, dla Niej, musisz być silną dla Niej, co z tego że było sie wtedy jeszcze dzieckiem, w takich momentach dzieciństwo znika..
Stałe modlitwy.. żeby wyszedł i nigdy już nie wracał, bo powroty nie były miłe, zawsze było cos nie tak.. a bo papierosy nie te, popielniczka lezy krzywo.. chowanie sie pod kołdrą...zamykanie w pokoju u babci z nadzieją że to miejsce bezpieczne i strach że znów bedzie coś nie tak..
Teraz wydaje sie to okrutne.. ale wtedy to było coś co było by rowne wybawieniu.
Dlatego teraz mam ochote kpić gdy słysze, że przecież jest wporządku, jest super.. ma do Ciebie zaufanie, zobacz na ile Ci wolno..
Może i nie powinno sie trzymac urazy tyle lat.. ale boje sie że to mur którego nie potrafie przeskoczyć..
Bo to coś co siedzi we mnie za długo.. i nie ma / miało mozliwości ujrzenia światła dziennego..
zawsze trudno będzie mi uwierzyć w to, że ktoś Kocha mnie.
Tak sobie myśle, jak dlugo można odpychać od Siebie pewne myśli, zdarzenia, ile dni, miesiecy, a w moim przypadku Lat, to juz hm.. pomyślmy jakoś z 13 lat bedzie..
Ulożyłam sobie wlasną idealna bajke.. ktora pomogła wyprzeć z mojej świadomości, momenty których nie chcialam pamietac i chyba bałam się je pamiętać..
Prawie 3 lata temu.. uznałam że spotkała mnie najwieksza kara, większa od samej śmierci.. bo nie wiem czy można ją w samą w sobie nazwac karą. Wydarzenie którego nikomu nie życze, bo walka o Osobe tak bliską.. w takim momencie, wydaje sie prawie nie możliwa, wtedy w głowie miałam tylko jedno " Czemu to nie jego spotkało " Miałam pretensje.. że to nie Jego, że to przeciez mu się to należalo.. za to wszystko, ale teraz z perspektywy czasu mysle.. że to wydarzenie było dla Niego jeszcze gorszym przezyciem, zostanie samemu, ze Mną której nie znał, i nie wiem czy bedzie miał okazje kiedyś poznac, bo nie da sie nadrobić tylu lat.
Teraz staram sie walczyć chyba z Tym co bylo, z nocami w których łzy były czymś normalnym, ale pożniej ciągłe powtarzanie samej sobie, że musisz być oparciem, dla Niej, musisz być silną dla Niej, co z tego że było sie wtedy jeszcze dzieckiem, w takich momentach dzieciństwo znika..
Stałe modlitwy.. żeby wyszedł i nigdy już nie wracał, bo powroty nie były miłe, zawsze było cos nie tak.. a bo papierosy nie te, popielniczka lezy krzywo.. chowanie sie pod kołdrą...zamykanie w pokoju u babci z nadzieją że to miejsce bezpieczne i strach że znów bedzie coś nie tak..
Teraz wydaje sie to okrutne.. ale wtedy to było coś co było by rowne wybawieniu.
Dlatego teraz mam ochote kpić gdy słysze, że przecież jest wporządku, jest super.. ma do Ciebie zaufanie, zobacz na ile Ci wolno..
Może i nie powinno sie trzymac urazy tyle lat.. ale boje sie że to mur którego nie potrafie przeskoczyć..
Bo to coś co siedzi we mnie za długo.. i nie ma / miało mozliwości ujrzenia światła dziennego..
zawsze trudno będzie mi uwierzyć w to, że ktoś Kocha mnie.
I znów milczą usta i rozmowę przekładasz,
Zbyt wczesnie, zbyt pożno.. zawsze na cos jest..
Dzień rozpoczoł się bardzo nostalgiczie.. mam jedynie nadzieje, ze z biegiem czasu tak dziwne uczucie zniknie, a pustke niewiadomego pochodzenia zapełni cokolwiek.. uczucie, zajecie badz osoba.
Jak widac wakacje czyli teoretyczny czas wolny mi nie służy.. co z tego że i tak czas wolny = czas zajety.
Dużo czasu na myślenie, wspominanie, przegladanie starych zdjęć, listów.. i innych rzeczy które mówią tak dużo o tym co było, o przeszłosci do której już nie mamy powrotu.. drzwi zostały zamkniete.. a teraz stoje i trzymam klamke od nastepnych, ale tylko ode mnie zalezy czy będe stała dalej w ciemnym i nie przyjemnym korytarzu, pustym bez uśmiechu, ludzi i tego co sie dobrze kojarzy. A może przekręce klamke i pojde na przód? W poszukiwaniu lepszego jutra..Nawet jeżeli nie mam żadnych zapewnień że to lepsze jutro w ogóle istnieje.. Czasem może i warto podjąc ryzyko ? I spróbować czegoś nie znanego.. rzucić sie na głęboką wode..
Troche złości i wąpliwości.. strachu, i pragnienie bezpieczeństwa..
Najgorzej gdy wiemy czego tak bardzo pragniemy ale nie może to wyjść poza nasze myśli, bo niepewność jest zbyt wielka, a zaryzykowanie może skończyć sie utrata.. kogos tak wyjątkowego i wartościowego.
To tyle i nic więcej.
Tak jak narkoman na głodzie robi wszystko żeby przeżyć, tak ja zrobie wszystko, żeby być z Tobą, żeby Cię nie stracić..
Dzień rozpoczoł się bardzo nostalgiczie.. mam jedynie nadzieje, ze z biegiem czasu tak dziwne uczucie zniknie, a pustke niewiadomego pochodzenia zapełni cokolwiek.. uczucie, zajecie badz osoba.
Jak widac wakacje czyli teoretyczny czas wolny mi nie służy.. co z tego że i tak czas wolny = czas zajety.
Dużo czasu na myślenie, wspominanie, przegladanie starych zdjęć, listów.. i innych rzeczy które mówią tak dużo o tym co było, o przeszłosci do której już nie mamy powrotu.. drzwi zostały zamkniete.. a teraz stoje i trzymam klamke od nastepnych, ale tylko ode mnie zalezy czy będe stała dalej w ciemnym i nie przyjemnym korytarzu, pustym bez uśmiechu, ludzi i tego co sie dobrze kojarzy. A może przekręce klamke i pojde na przód? W poszukiwaniu lepszego jutra..Nawet jeżeli nie mam żadnych zapewnień że to lepsze jutro w ogóle istnieje.. Czasem może i warto podjąc ryzyko ? I spróbować czegoś nie znanego.. rzucić sie na głęboką wode..
Troche złości i wąpliwości.. strachu, i pragnienie bezpieczeństwa..
Najgorzej gdy wiemy czego tak bardzo pragniemy ale nie może to wyjść poza nasze myśli, bo niepewność jest zbyt wielka, a zaryzykowanie może skończyć sie utrata.. kogos tak wyjątkowego i wartościowego.
To tyle i nic więcej.
Tak jak narkoman na głodzie robi wszystko żeby przeżyć, tak ja zrobie wszystko, żeby być z Tobą, żeby Cię nie stracić..
niedziela, 21 lipca 2013
Jestem gdzieś na pięciolini i rysuje serca zamiast nut.
Dni upływaja tak szybko, no i znów niedziela mineła.. dopiero był poprzedni weekend, dopiero był tu na miejscu, blisko.. a tu co, kolejny weekend minął, jeszcze troche, juz nie długo Wrocław.. strach a z drugiej strony radość, jedyne co mnie martwi to to że nie bedzie to wieś a miasto... od którego z miła checią bym uciekła. W sumie wiekszość rzeczy które zostały zaplanowane.. na razie leża nie tknięte.. jedyne co to Gitara.. ale po takim kopniaku jaki dostałam ostatnio, to nie dziwie się że sie za to wziełam.. a tym bardziej od takiej osoby, Choć przeraża mnie to że chyba próboje mam nadzieje nie na siłe, wpisać sie w ideał..
A jak dobrze wiadomo ideałów nie ma. Pomijajać że "ideał" Dla każdego znaczy coś innego..
tak więc zdaniem cudownej Cioci Wikipedii:
A wracając do gitary, to wreście, nareście, zaczełam znów, sie bawić graniem, a nie odznaczac czy grałam, czy nie.. bo wypada, zaczynam powoli, rozumieć i odczuwać tą pasje, sluchac dzwięku a nie tylko słyszeć, żyć nim, przezywać.. wyobrażac sobie, każdy choćby najcichszy najdelikatniejszy dżwiek, wydobywany przez instrument.
Tyle wiesz.. a nadal jesteś, czy to znaczy że już bedziesz, czy nadal mam każdego dnia, wstawać z łozka, patrząc na telefon czy nie mam wiadomości że mam zniknąc z twojego życia..
Tyle razy słyszałam ze w takich momentach uciekasz, znikasz.. Czy mam uznać że poraz kolejny, jestem wyjątkiem? Po raz kolejny jesteś w stanie zrobić coś dla mnie ale nie dla żadnejj innej..
Wiem nie wolno mi wymagać, żeby dzwonił każdego dnia, smsów na Dobranoc.chodz czasem Ci sie zdaża, ostatnio słodkie "dobranoc <3 ":). bo jesteś inny, masz wolność i nie zamierzam Ci jej odbierać, stoje w wiekszości po twojej stronie, dużo rozumiem, nie mam pretensji.. i ufam.. A to nie zawsze bezpieczne. Czasem obawiam się że powiem o dwa słowa za dużo i Znikniesz..
I coraz dziwniej mi gdy mówie,że to tylko przyjaciel, bo ludzie słysząc o naszym zachowaniu, słysząc nasze rozmowy.. mysla kompletnie inaczej.
pretensjonalnie . para przyjaciół – wszystko jasne . po co komplikować…
A jak dobrze wiadomo ideałów nie ma. Pomijajać że "ideał" Dla każdego znaczy coś innego..
i czując Cię obok opowiem o wszystkim…
jak często się boję i czuję się nikim.
Tesknota ? Co to tak na prawde jest? to pytanie mam w myślach od dawnaaaaa...tak więc zdaniem cudownej Cioci Wikipedii:
" To uczucie braku czegoś lub kogoś istotnego dla danej osoby. Często pojawia się odczuwanie niepokoju, smutku, zamyślenia. Im bardziej odczuwany jest brak kogoś/czegoś, tym bardziej wzmaga się cierpienie psychiczne."
A wracając do gitary, to wreście, nareście, zaczełam znów, sie bawić graniem, a nie odznaczac czy grałam, czy nie.. bo wypada, zaczynam powoli, rozumieć i odczuwać tą pasje, sluchac dzwięku a nie tylko słyszeć, żyć nim, przezywać.. wyobrażac sobie, każdy choćby najcichszy najdelikatniejszy dżwiek, wydobywany przez instrument.
Tyle wiesz.. a nadal jesteś, czy to znaczy że już bedziesz, czy nadal mam każdego dnia, wstawać z łozka, patrząc na telefon czy nie mam wiadomości że mam zniknąc z twojego życia..
Tyle razy słyszałam ze w takich momentach uciekasz, znikasz.. Czy mam uznać że poraz kolejny, jestem wyjątkiem? Po raz kolejny jesteś w stanie zrobić coś dla mnie ale nie dla żadnejj innej..
Wiem nie wolno mi wymagać, żeby dzwonił każdego dnia, smsów na Dobranoc.chodz czasem Ci sie zdaża, ostatnio słodkie "dobranoc <3 ":). bo jesteś inny, masz wolność i nie zamierzam Ci jej odbierać, stoje w wiekszości po twojej stronie, dużo rozumiem, nie mam pretensji.. i ufam.. A to nie zawsze bezpieczne. Czasem obawiam się że powiem o dwa słowa za dużo i Znikniesz..
I coraz dziwniej mi gdy mówie,że to tylko przyjaciel, bo ludzie słysząc o naszym zachowaniu, słysząc nasze rozmowy.. mysla kompletnie inaczej.
pretensjonalnie . para przyjaciół – wszystko jasne . po co komplikować…
czwartek, 18 lipca 2013
Przed Nami Pierwsze Kroki w Chmurach...
http://www.youtube.com/watch?v=JTSyc73rym0&list=FLmuU6BrlXKbPvTiPKou82fw
Myśli krążą w głowie, bez celu, nie ma jakiejś jednej głównej myśli, dziwnie.. Dziwnie to jedyne słowo które opisuje obecny stan, Pusto, smutno.. Choć wokół tyle ludzi, Ostatnio na oazie u Gosi, fajnie choć standardowo miałam problemy z odnalezieniem samej siebie.. przez parę godzin, Miałam ochotę uciec stamtąd ale póżniej to mineło..pożniej było coraz lepiej, chociaż Dominika bardzo, ale to bardzo działała mi na nerwy i Ania tez.. zresztą. A pożniej nocka z Siostrzyczką, Wysłanie Magdy do Kaplicy.. co mysle było idelanym rozwiązniem, bo widziałam jak bardzo biła sie z myślami.. Następnego dnia, msza, śniadanie i pojscie do wisły.. troche sobie pochodziłysmy i dość spokojny powrót do domu. A i Przejazd przez TYCHY :D no nie mogłam sie powstrzymać...:)
A obecnie, próbuje po układać w głowie wszystko.. już niedlugo wrocław, nie widze tego totalnie.. Mam wrażenie ze jade Sama.. pamietam jak czułam sie rok temu.. chociaż było wokól mnie tyle osob.. a tak na prawde na początku czułam sie bardzo samotna..Pożniej już sie wkręciłam odrobinę, ale tego roku sie boję.. i to bardzo..Zobaczymy, może własnie tak ma być.. moze tak ma to własnie wygladać, moze to ma być jakiś przełom.. przeciez nic nie dzieje sie bez przyczyny. Staram sie wyszukac w tym jakiś głebszy sens choć wydaje mi sie to raczej nie możliwe, bardziej uznaje to za kare.. niż za coś pozytywnego.
Jutro z Siostrą na korty.. może być ciekawie :) Bynajmniej spedzimy troche czasu razem, przed moim wyjazdem.
A teraz pogrązam sie w myślach O Nim.. o wakacjach i o czasie który najchetniej spedziłabym z Nim.. ale coż nie można mieć tak wiele.. jak to ujeła moja babcia " Bardziej sie za sobą tesknicie przynajmniej " o tak.. o wiele za bardzo.. jak ja przezyje te 16 dni.. chyba bede ciagle do niego dzwonić.. bo inaczej chyba zwariuje...I nie tylko do niego.. Bo wszystkich Tych ważnych zostawiam tu.. to prawie jak samotna wyprawa w nieznane..Przygotowane psychiczne i duchowe jak najbardziej sie przyda..
Tak sie zastanawiam... czasem kim jestem? Każdy znajomy, przyjaciel przeciez mógłby mnie opisać na swój własny sposob... a Ja ,co Ja o Sobie myśle.. tak na prawde.
Wiem że gdy słysze jakiś komplement to w to nie wierze, ciezko uwierzyć mi w czyjeś zapewnienia, bo postrzegam siebie w pewien mi sie wydający nie omylny sposob, a jednak.. Nie do końca, Jedni uważaja Anioł, idealna przyszla żona, cudowna przyjaciółka, jest zawsze kiedy jej trzeba, wyciagnie ręke z pomocą nawet gdy sama sie sypie..I choć tak czesto potrzebuje pomocy, to cześciej pomaga niż jej wymaga..
Czasem mam wrażenie że jestem za dobra, grzecznie słucham, proboje rozwiazywać problemy, wszystkich i wszystkie.. doradzić, albo chociaz powiedzieć ze jestem i można na mnie liczyć.
Ale czy w Tym wszystkim nie zatracam czasem samej Siebie? mam nadzieje że nie, bo Chyba lubie to ze jestem tak postrzegana.. chociaż o Sobie samej mam innej zdanie.. ale może zatrzymam je dla Siebie, po co mówić światu jak to sie Samej Siebie nie lubi, Bynajmniej nie można nazwac mnie Hipokrytka, jak to już raz w życiu zostałam nazwana.. w złości, przez jedną osobe.. Jedna kłótnia ale wtedy tyle wniosła..
Ponoć idziemy na przód, objęcie, rozmowa.. moze i to kroki na przód.. a może już powoli przestajemy sie bać? Czuje że dorosłam do tego.. co nazywa sie Miłością.. ale i tak kwestią czasu jest po układanie siebie na nowo.. Odwyk prawie roczny.. to i tak nie duzo, trzeba wstac pozbierac siebie, postrzeganie Siebie, bo zostało to zachwiane.. przez jedną osobe, i postrzeganie tego pieknego uczucia, tego na czym ono sie opiera a no czym nie powinno.. Choć czasem boje sie moich myśli, i tego czego bym pragneła.. boje sie że sie od niego uzalezniam, ale nie tak jak od każdego innego tylko w taki normalny sposób, po prostu chciałabym żeby był, tak czesto jak sie da, wiem że i tak każdy raz bedzie zbyt krótki.. ale pragnienie jest tak ogromne..
A myśli układaja rózne historie.. może jedną uda sie nie długo zrealizować.. idziemy na przód.. nie stoimy w miejscu.. Za ręke przed Siebie..?
Marzenie na dzisiejszą noc : Zasnąć i śnić, czuć chociaż przez sen Jego obecność, choć jest tak daleko..
jestem inna, bo nie marzę o romantycznych spacerach przy świetle księżyca, czy oglądaniu wspólnie wschodów słońca. pragnę tylko wspólnych zakupów w sklepie, esemesów na dobranoc, zwyczajnej, treściwej rozmowy, czy przelotnych pocałunków w czoło na pożegnanie. nie koniecznie muszą być długie i namiętne. bo mi wystarczą małe gesty, by poczuć miłość. bo czasami krótkie tęsknię, oznacza więcej niż tysiąc innych słów.
sobota, 13 lipca 2013
uśmiech jest jak sok pomarańczowy. Ma ciepły kolor, słodki smak i daje dużo energii.
Dzień za dniem, mija spokojnie, czasem wolno, a czasem pare godzin tak szybko umyka, za nim sie obejrzymy, możemy stracić, zyskać albo nie zrobic nic. Totalnie nic. I czekać az czas sam wszystko nam odbierze, Nie walczyć, nie myślec, nie czuc, to jak nie żyć. A wieć gdy już podejmujemy decyzje że chcemy "żyć" A nie tylko istnieć, powinna włączać sie nam taka lampeczka " ŻYJ TAK JAKBY TEN DZIEŃ MIAŁ BYĆ OSTATNIM DNIEM ". I tak sobie myśle, że tak zadko tak potrafie, Tak zadko ciesze sie z drobnostek, a przeciez takie nic, moze być tak istotne w moim zyciu, uśmiech obcej osoby na ulicy, dobre słowo kogoś spotkanego "przypadkiem " W naszym zyciu dzieje sie w kazdej godzinie, minucie, sekundzie coś wyjatkowego, ale to tylko od nas zalezy czy to widzimy czy przechodzimy obok tego obojetnie.
Mowa ciała, tak trudna niekiedy można ja zle zinterpretować, wymaga dużego skupienia i uwagi, jest tyle rzeczy które kraży mi po głowie, tyle mysli.. setki, tysiace i wcale nie chca sie po układać w jedna logiczna całość. Proba zrobienia z nimi co kolwiek, skonczyła sie niczym, a raczej lezeniem, mała ilościa wina, i dziwną chodz miłą, bardzo miła rozmowa. Do tego dorzućmy pare smsów, zdjecia i mała ilość muzyki no nie powiem mieszanka wybuchowa.
A tym czasem pora na sen.. trudny dzień, pełen tak wielu emocji, uczuć i chwil których nie sposob opisać, boje sie że kiedyś o tym zapomne.. ale moze nie ?..
Tak wiele pytań tak mało odpowiedzi, Tak daleko, nie na wyciagniecie ręki.. Chodz przed chwilą byłeś blisko już Cie przy mnie nie ma..
Mowa ciała, tak trudna niekiedy można ja zle zinterpretować, wymaga dużego skupienia i uwagi, jest tyle rzeczy które kraży mi po głowie, tyle mysli.. setki, tysiace i wcale nie chca sie po układać w jedna logiczna całość. Proba zrobienia z nimi co kolwiek, skonczyła sie niczym, a raczej lezeniem, mała ilościa wina, i dziwną chodz miłą, bardzo miła rozmowa. Do tego dorzućmy pare smsów, zdjecia i mała ilość muzyki no nie powiem mieszanka wybuchowa.
A tym czasem pora na sen.. trudny dzień, pełen tak wielu emocji, uczuć i chwil których nie sposob opisać, boje sie że kiedyś o tym zapomne.. ale moze nie ?..
Tak wiele pytań tak mało odpowiedzi, Tak daleko, nie na wyciagniecie ręki.. Chodz przed chwilą byłeś blisko już Cie przy mnie nie ma..
zastanawiam się, co dzieje się w Twojej głowie
http://www.ermail.pl/link/VX7YlVTCCm2mcXVYAaAYCXmYYme7aYCcponiedziałek, 8 lipca 2013
Gdy kiedyś odejdziesz Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też
Mam ochotę usiąść i płakać..Czemu? Sama nie wiem, jest tak jak zawsze gdy wyjeżdza, choćbym nie wiem ile czasu z Nim spedziła, to i tak gdy nadchodzi czas rozstania, chciałabym żeby został, żeby był, żeby nie musiał odchodzić, Boje się że każde spotkanie może być naszym ostatnim.. że mogę go już więcej nie zobaczyc, żyje tak jakby miał zniknąć.. a nie chce, za każdym razem próboje nacieszyć sie nim na zapas ale sie nie da.. Łza, jedna za druga spada po policzku.. Najchetniej zadzwoniłabym i powiedziała, jak bardzo już mi go brakuje, jak bardzo chciałabym żeby mnie przytulił i nigdy już nie puszczał.. Jak zobaczyłam go za drzwiami, byłam tak zmieszana, chciałam go przytulić i Powiedzieć jak bardzo za nim Teskniłam, jak bardzo mi Go brakowało.Ale tego nie zrobiłam.. pożniej wspolne robienie sałatki dużo smiechu, rozmowy.. zagadanie o Studniówce.. I o Tym że dogadał sie z Nią.. wszyscy są na niego o To żli.. Powiedzialam mu że ja troche też, ale i tak trzymam jak coś jego stronę. Pożniej spacer.. I rozmowa o Tym że Ona nie chce zeby Patryk Spotykał sie i rozmawiał z Kolezankami, ale głownie poszło o Mnie.. I co ja mam o Tym mysleć? Jakim Prawem Ona mu w ogole zabrania ? Kim jest ? Jego była i co z tego.. Nie ma już do niego zadnych praw, dzwoniła przez cały dzień, i pisała.. On jednak nie odbierał i nie odpisywał.. Nie wiem czy sie cieszyć z tego powodu.. czy też nie. Spedziliśmy tyle miłych chwil, chodz w Towarzystwie to i tak było super, nie załuje, choć jest mi żle, czuje sie tak jakbym zawiodła samą siebie.. Sluchajac o Tym jak to On woli być sam, pomyslalam że Może To nie On, To nie on jest mi pisany.. w duszy myślalam tylko żeby sie tam nie rozpłakać i choć słyszałam od Niego To tyle razy.. To wtedy to bardzo ale to bardzo we mnie uderzyło..
Pomyslałam kurcze.. jest Tylu Fajnych Facetów.. Co jeżeli przez To głupie zakochanie.. wlasnie Ten jedyny, nie zostanie nawet przez mnie załważony. Ale pożniej już gdy mieliśmy pojść spać, leżac na łożku, na wyciagniecie reki od Niego.. Stwierdziłam, że trudno, nawet jeżeli to moge czekać chodzby i do końca świata.. Bo To człowiek warty tego i choć wiem że nie raz jeszcze będe płakać i się smiać przez niego badz z nim.. To wiem że to On jest dla mnie ważny, To dla niego mogłabym zrobić wszystko.. I wierze, albo chce wierzyc że Też jestem dla Niego Kimś takim.. Obiecał, że przyjedzie w nastepny weekend i Bedziemy sami, Ja On i Gry :) Załatwił Sobie do mnie minuty, Nie do niej... Okłamuje ją by spotkać sie ze mna... Mówi że jestem ważna i potrzebna w jego życiu.. Mnie by nigdy nie okłamal.. I ufa mi a Ja jemu..
Choć tak czesto boje sie że jest Tylko Snem, który zniknie gdy tylko otworze oczy...
A teraz najchetniej poszłabym spać.. ale nie wiem, czeka na mnie sprzatanie pojscie do babci i uporanie sie z sama sobą..Nie moge sie jak na razie w żaden sposob doprowadzić do porządku.. I to mnie przeraża jak jedna osoba Potrafi doprowadzić mnie do Takiego stanu..
Gdy tak spał, co chwilę sie budziłam i sprawdzalam, czy to nie sen.. Patrzylam, jak slodko spi, żeby upewnić sie że to się dzieje na prawde, ze on nie zniknie zaraz, i nie obudze sie z mokrą poduszką od łez.. w tesknocie za Nim..
Pomyslałam kurcze.. jest Tylu Fajnych Facetów.. Co jeżeli przez To głupie zakochanie.. wlasnie Ten jedyny, nie zostanie nawet przez mnie załważony. Ale pożniej już gdy mieliśmy pojść spać, leżac na łożku, na wyciagniecie reki od Niego.. Stwierdziłam, że trudno, nawet jeżeli to moge czekać chodzby i do końca świata.. Bo To człowiek warty tego i choć wiem że nie raz jeszcze będe płakać i się smiać przez niego badz z nim.. To wiem że to On jest dla mnie ważny, To dla niego mogłabym zrobić wszystko.. I wierze, albo chce wierzyc że Też jestem dla Niego Kimś takim.. Obiecał, że przyjedzie w nastepny weekend i Bedziemy sami, Ja On i Gry :) Załatwił Sobie do mnie minuty, Nie do niej... Okłamuje ją by spotkać sie ze mna... Mówi że jestem ważna i potrzebna w jego życiu.. Mnie by nigdy nie okłamal.. I ufa mi a Ja jemu..
Choć tak czesto boje sie że jest Tylko Snem, który zniknie gdy tylko otworze oczy...
A teraz najchetniej poszłabym spać.. ale nie wiem, czeka na mnie sprzatanie pojscie do babci i uporanie sie z sama sobą..Nie moge sie jak na razie w żaden sposob doprowadzić do porządku.. I to mnie przeraża jak jedna osoba Potrafi doprowadzić mnie do Takiego stanu..
Gdy tak spał, co chwilę sie budziłam i sprawdzalam, czy to nie sen.. Patrzylam, jak slodko spi, żeby upewnić sie że to się dzieje na prawde, ze on nie zniknie zaraz, i nie obudze sie z mokrą poduszką od łez.. w tesknocie za Nim..
piątek, 5 lipca 2013
Odmóżdżenie!
Pójście spać jakoś po 2.. i ustawienie Budzika na 3:50, 4:00, 4:10 w Wakacje wydają sie to raczej dość dziwne godziny, Ale nie bez przyczyny postanowiłam tak wcześnie zerwać sie z łóżka, tak więc wstałam o 4 ogarnełam się szybciutko, adidasy słuchawki z muzyka, i kierunek park :) 40 minutowe Bieganie to idealny sposób na wyłączenie myślenia a tego własnie potrzebowałam w tym momencie. Jest piątek do niedzieli zostało już mało czasu... Panika z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z minuty na minutę przeistacza się coraz to większą panikę, do tego stopnia że myślę tylko o tym. Co zrobić, Co powiedzieć, Jak zareaguje, Co powie, Kim jest dla mnie, Co dla mnie znaczy, Czego ode mnie oczekuje, Czego ja od Niego oczekuje.
A pamiętasz nasze drugie spotkanie.? nasze twarze były blisko siebie, wymieniliśmy się szczerymi uśmiechami i głębokim spojrzeniem w oczy. chcieliśmy poznać ciepło swoich ust, ale się baliśmy.
I chyba odpowiedzi na żadne z Tych pytań nie znam.A może znam ale boje się do nich przyznać.
Od kilku dni,brzęczą mi w głowie słowa z początku naszej znajomości, nawet chyba z pierwszego spotkania " Tylko pamiętaj nie zakochuj się we mnie " Wtedy to wydawało się banalnie proste.. lecz teraz już gorzej.
Wcześniej mam wrażenie że wszystko było o wiele prostsze, przebywanie, rozmawianie, patrzenie i sluchanie . Teraz te tak proste czynności wydają się tak trudne.Boje się, panicznie się boje tego że przestane być dla niego kim kolwiek,Koleżanka, przyjaciółka ? Boje sie po prostu że przestane dla niego istnieć, że mnie odrzuci a pogodzenie się z tym nie będzie łatwe, nie wiem czy w ogólę będzie możliwe. Nigdy wcześniej w moim życiu nie było takiej osoby, tak wyjątkowej, takie przy której czułam sie w tak wyjątkowy sposób, przy której mogłam poczuć że żyje na prawdę. Wiem tyle razy mi mówił ze jestem wyjątkowa w jego zyciu, że jestem dla niego bardzo ważna, że nie wyobraża sobie życia w którym mnie nie ma. Więc czemu mam wątpliwości? Bo co jezeli własnie tak twierdzi ale w kategorii " przyjaciólka" a nie "dziewczyna "?
Kim dla mnie jest ? Cudownym przyjacielem, Facetem na którego czesto się wkurzam ale wystarczy jego pare słów i złość znika, Kimś na kim mogę polegać, z Kim uwielbiam spedzać czas i chodzbyśmy mieli siedzieć w ciszy jest to cudowny czas, Jest kimś dla kogo mogłabym zrobić chyba wszystko, Ufam mu, chyba bardziej niż wszystkim facetom którzy byli w moim życiu razem wziętym.
Wiem że moge do niego przyjechać jakby się coś działo, zadzwoni, no chyba że bedzie mial wyłaczony tel ale w wiekszości oddwania, z pytaniem czy wszystko w porządku..
A jeżeli by założyć że jednak było by dobrze, że odważyłabym się mu to powiedzieć a on wcale nie zareagował by żle, to co wtedy ? Wiem, kwestia związku na odległosc i tego że to zły pomysl, już Rafał genialnie wybił mi z głowy, ale przecież kazde z nas zyje na codzien w inny sposób, czy to nie bedzie problemem, za rok już bedę przed wyborem studiów, a On bedzie w Technikum, co jezeli bede musiała wyjechac na drugi koniec polski a On zostanie tu. Wiem, pewnie nie warto jeszcze wybiegać tak daleko w przyszłość..Jest tyle nie wiadomych. A strach to jeszcze wszystko napędza.
Jeżeli czegoś bardzo pragniemy to mamy szanse to zrealizować nawet jeżeli wszystko mówi że to nie wyjdzie, już nie raz tego doświadczyłam,wiec czemu teraz nie potrafię w to na tyle uwierzyć?
Mogę godzinami o Nim mówić, o kolorze jego oczu, o Tym już cudownie się uśmiecha, o Tym co mówi, by ujrzeć mój uśmiech, o jego tonie głosu gdy jest zły, albo smutny, wiem jak wygladaja jego oczy gdy nie wie sam co powinnien zrobić, wiem o Nim tak wiele, ale i tak odpowiedzi na moje nieme pytanie nie znam..
czy uczucia w ogóle mają coś wspólnego ze zdrowym rozsądkiem?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)