poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Ostatnio mam wrażenie że stoje nad przepaścia i od mojego jednego ruchu, zalezy wszystko to czy spadne w przepaść bez dna.. i przez wieki bede leciec.. w dól nie majac zadnego celu, albo zrobie krok do tyłu i pozegnam sie z tym na co tak długo pracowałam.. Co jest lepsze ? chyba stanie w tym miejscu gdzie sie jest.. ale tak nie mozna, nie da rady ciagle, stac przed wyborem i go nie dokonywac.. Trzeba wybrac albo ciastko albo lody.

" W mrokach nocy jeśli wołam czyjeś imie , to twoje imie. Jak masz na imie? Nie ważne chodzmy nie wazne gdzie chodz sie boimy, boimy sie bo to jest życie"
Potwierdziły sie najgorsze scenariusze, teraz nie ma innego wyboru, czas sie wycofac, moze zniknąć na troche.. Nie całkiem ale tak zeby sie wydawało ze jestem jak dobry sen, czasem sie pojawie ale znikne zanim sie obejrzy.. Może zateskni, za mna albo za tą osoba która poznał jakiś czas temu..
Tak bardzo nie lubie tego robić, tak bardzo nienawidze.. tracic osoby ktora dla mnie jest tak istotna.
Wiedziałam ze dopuszczenie do siebie myśli o zakochaniu nie bedzie niczym dobrym.. bo za kazdym razem komplikuje mi to zycie..

Czas wziąść sie za Siebie, skupić sie na sobie i na wszystkim innym procz niego. Nie moge o nim myślec, bo znów bedzie tak jak z kazdym innym a tego napewno chce uniknąć, nie chce wylewać łez w poduszke, z myśla o nim, nie chce powstrzymywac płaczu, słysząc jego piosenke albo słysząc jego głos w słuchawce.
"Wzdry­gałam się na myśl o tym, że pew­ne­go dnia już nie przy­pomnę so­bie ko­loru je­go oczu, chłodu je­go skóry, tem­bru je­go głosu. Nie wol­no mi było tych cech wspo­minać, ale moim obo­wiązkiem było o nich pamiętać. "

sobota, 27 kwietnia 2013

W czwartek Koncert Magdy, było super.. tyle ze szkoda że nie zostaliśmy do końca, bo po pierwszej części  musieliśmy już jechac.. jego dziwne zachowanie, chyba byłam zła, gdyby przyjechał sam bylo by inaczej, no chyba ze wydarzyło sie od imprezy co innego o czym ja jeszcze nie wiem.. Po koncercie na chwile do domu, na zakupy i na  impreze do sasiadki.. w sumie miałam pojsc na chwile, godzine badz dwie.. ale wyszło że wrocilam do domu nad ranem dopiero. Bynajmniej wiem.. ze nigdy wiecej takiej ilosci alkoholu na jednej imprezie nie tkne :) Ale było fajnie, chyba tego potrzebowałam, wejsc chodz na moment w inne srodowisko.. i chyba po prostu sie zabawic, zapomniec na moment o obowiazkach i dreczących mnie myślach, trzeba przyznac nawiasem mówiac ze pozniej na kacu człowiek od razu inaczej mysli.. chyba takie mysli mi sie podobaly, ale pozniej na trzezwo, juz tak kolorowe sie wszystko nie wydaje.

W pokoju bez ścian zamykam się. Nie ma nic,nie ma mnie. Niby bezpiecznie, ale wcale nie jest dobrze w moim śnie. 

Myślałam o tym, zeby dać mu spokoj w końcu jeżeli bedzie chciał to mogłby sam sie postarać, a nie tylko ja.. Czasem mam wrażenie że zyjemy w innych światach, ze nie pasuje do jego świata.. chodz tak cudownie sie rozumiemy.. to jednak mam wątpliwości.

niedziela, 21 kwietnia 2013

"Jesteś moim końcem i ciągle moim początkiem 
Przynosisz smutek dnia i wieczoru myśli słodkie "
Głowę zaplątały tylko jedne myśli od jakiegoś czasu.. Co robić, jak postąpić, jak ująć to co tak trudne w słowa które nie będą zbyt proste,bo jednocześnie straciło by to tak wiele, ale które by oddały to co tak istotne. Przed wczoraj dużo stresu, w sumie wczoraj chyba jeszcze więcej z powodu imprezy urodzinowej, Patryk przyjechał, póżniej Gosia i Maciek.. No masakra jakaś 2 facetów w momencie kiedy dziewczyny się szykują na imprezę to nie zbyt dobry pomysł :) No i poszliśmy, impreza zaczeła sie sztywno ale to nic dziwnego, wyrzuty sumienia, trochę złości i chyba zazdrości... chodż znałam tych ludzi dość dobrze.. Pare razy wyszłam, ale martwił sie o mnie było to widać i to było pocieszeniem, wiedziałam ze jak będzie bardzo złe to mogę przyjść do Niego. Pozniej, duzo smiechu, z Tortu na przykład, ktorego jedna trzecia wyladowała na stole :D I Patryk sprzatał no to był widok :) No i ZDAŁ PRAWKO:D chyba ucieszyłam sie bardziej niz on, nie mogłam go nie przytulić.. i tu sie pojawia ta ogromna bezpośredniość, która mnie troche przeraża, bo nigdy nie byłam wobec zadnego faceta az tak bezpośrednia:) Nie mam problemu zeby go przytulić, wziąć do tańca.

Dużo sie działo, cieżko to wszystko ująć w słowa, chodż tak bardzo chciałabym to gdzieś przelać bo boje sie tak bardzo zapomnienia. Kolejna impreza spędzona z Nim.
Kocham moich przyjaciół za ich pomysłowość, prezenty cudowne, nigdy w zyciu bym sie tego wszystkiego nie spodziewała, az łza zakreciła sie w oku.. :)

Chyba polubie takie noce jak ta, mam nadzieje ze jeszcze kiedyś uda sie to powtórzyć, zreszta dzieki temu podjełam ta chwilową decyzje, którą chciałabym zeby jednak uległa kiedyś zmianie, ale nie spieszy mi sie.
" Mamy na to czas do końca Świata"
Rozmowa do 3 w nocy, bajka i szukanie swojego wzroku w ciemnościach mroku, jego poświecenie i wybór mnie bo mi sie to nalezalo, za to ze interesuje sie jego zyciem  i nim samym, ale on nawet nie wie jak duzo robi dla mnie, swoja obecności, uśmiechem, słowem, piosenka. To była trudna decyzja.. ale czy to oznacza ze jestem az tak istotna w jego zyciu ?
Postanowiłam, ze czuje sie dobrze z tym jak jest.
 " Gdy musisz podjąć jakąś decyzje pomyśl ze masz tylko złotówke i masz do wyboru albo ciastko albo loda nie mozesz miec i tego i tego. "
Nigdy ani ja oni On nie pomyśleliśmy ze tak bedzie, nigdy nie przemkneło nam przez myśl ze tak "przypadowa" znajomość stanie sie dla nas tak istotna.

"Pojawiłaś sie w momencie gdy moje zycie było do gory nogami i obróciłąś je spowrotem, mamy tak duzo podobnych doświadczeń ze przez to mamy tak dobry kontakt ze sobą" 

wtorek, 16 kwietnia 2013

Ostatnio raz z górki raz pod górke.. a dzisiaj to zdecydowanie pod Górke, czyli dokładnie, poprzedni tydzien moge zaliczyć do jak najbardziej udanych, ale ten juz niestety.. nie. Kurcze.. a pomyślec ze dopiero sie tak naprawde zaczał, dobra nie bede moze go całkiem przekreślać, ale powiedzmy ze miło to sie nie zaczoł, zobaczymy.. byle do soboty, trzeba by sie ogarnac, pomyslec co mu powiedzieć, a jak na razie to stoje w miejscu. Nie wiem.. czy to wypali, teraz zaczynam sie bać, nic nie idzie po mojej myśli, za mało czasu za duzo rzeczy do zrobienia. Zbyt czesto uciekam do przeszłosci, po Co ? By znow odetkać tym co było a moze sprawić sobie bol..Tesknie za nim, moze nie jest w kazdej chwili, w kazdym momencie, ale myśl pojawia sie wtedy gdy jest zle, tak jak dzisiaj, albo gdy jest super.. tak jak w tamtym tygodniu. Chciałabym sie muc z nim tym dzielić, a rozmowa przez telefon jednak wszystkiego nie załatwia..

Stracic przyjażn przez zakochanie, miłość lub jeszcze inne uczucia.. głupio a co jezeli traci sie dwie osoby własnie przez to.. to jeszcze gorzej.. tak myśle, mineło juz sporo czasu.. ale myslami wracam czasami, przechodząc obok tej ławki, schodząc z tych schodów, widząc  tak znany numer autobusu takie drobiazgi a tak odmieniaja nasze dotychczasowe życie, piosenka, muzyka badz słowa, tak odległe a nam tak bliskie, nie znaczące nic w zyciu kazdego innego człowieka, ale w naszym odgrywajace tak ogromna role, praktycznie pierwszoplanową, znany zapach, smak... To wszystko tak mocno przypomina tych ludzi, te chwile, dobre i złe, wylane łzy i setki uśmiechów, zwierzenia i chwile ciszy..

czwartek, 11 kwietnia 2013

Znów tak wszystko szybko mineło, kolejny dzień, pare godzin tak niezwykłych pewnie pod jakimś względem. Huśtawki, dzieciństwo i chwile tak piekne, powracam tam we snach a tak zadko na jawie, moje magiczne miejsce, własne prywatne. Chodz dookoła tyle ludzi, nie przeszkadza mi to.. bo jestem tylko ja i moje mysli wspomnienia te złe i te dobre. Czasem i Tobie pozwole tam wejsc.. a to wymaga odwagi i tego ze obiecasz ze bedziesz zawsze a nie tylko na chwile. To taki moj azyl, znajdziesz mnie tam gdy jest mi żle i gdy jestem tak szcześliwa ze słowa nie sa w stanie tego opisac.. Tak zwyczajne miejsce, a wystarczy zamknać oczy, usiaść wygodnie i zapomniec o tym co jest dookoła, i skupić sie na tym cudownym uczuciu... Być lekkim jak ptak unosić sie ponad powierzchnie, tego co przytłacza tak często i co nie pozwała swobodnie zaczerpnąć oddechu pełna piersia. Wydaje sie że wtedy mnie nie ma,staje sie nie widoczna, odległa nie wiem czy wtedy mnie rozpoznasz, a moze własnie wtedy ujrzysz mnie we mnie samej.
Dzien tak minał jakby wogole  nie mijał, uczucie pustki, beznadziejność i chyba braku .. Ale czego ? A moze kogo ? I mnosto pytan w mojej głowie jeszcze siedzi ale to tyle... i nic wiecej.


"Każdego ranka budzisz się, otwierasz oczy..
Wiesz, że dzień będzie jak każdy inny, więc wychodzisz.
Na ulicach mijasz ludzi, którzy cię nie znają
i ty też ich nie znasz. To takie dziwne.
Chcesz krzyczeć.."

środa, 10 kwietnia 2013

Dzień jak codzień, troche dobra i zła, pomieszania z poplątaniem..
Odebranie dowodu, zakupy wiec dzien wydawał by sie wrecz idelanym dniem.. Ale jedak bez jednego małego szczegół.. Moze i nie znowóz az tak małego:)  Poniedziałek, Wtorek, Środa.. nadzieja ze w Czwartek sie spotkamy uleciała w nieznane.. Po co dzwonie? Żeby usłyszeć twoj głos.. o nie, nie powiedziałam oczywiscie mu tego Są słowa ktorych sie nie wypowiada publicznie, sa słowa ktore brzmią tylko dobrze w naszej wyobrażni.

Mam wrażenie że zyje ciagle w czyimś cieniu, nikt mnie nie dostrzega, Moze i tak nie jest ale w tym momencie tak myśle, czuje sie troche niewidoczna, jakby moja obecność badz jej brak nikomu nie robił wiekszej różnicy. Koniec z tym zaleniem sie ,jest  jak jest.. Jutro Nowy dzień Nowa karta.. Można zacząć wszystko od nowa...



http://www.youtube.com/watch?v=N5EnGwXV_Pg&list=FLmuU6BrlXKbPvTiPKou82fw




"Brakuje mi tych spotkań cholernie. Jakby ktoś wydarł mi z rąk mały, prywatny skarb. Stoję zdezorientowana jak okradzione dziecko i nie wiem, co się właściwie stało. Niby takie proste, niby takie oczywiste, zdarza się przecież. A wcale nie proste i wcale nie oczywiste. Bo jak to tak. Stracić coś, czego nawet nie zaczęło się tak naprawdę mieć. A może troszeczkę zaczęło, tylko po co. Chciałoby się, żeby jakiś sens był w tym wszystkim, a tu wcale go nie ma."



niedziela, 7 kwietnia 2013

Słowa które Cisna mi sie na usta... to nie sa dobre słowa, ani poprawne, ani tym bardziej miłe, raczej okrutne, smutne i chyba nie do określenia.. 
Spotkanie, tak miłe tak cudowne, tak wyczekiwane,  podjecie tak trudnej decyzji... tak Zakochałam sie.. ale teraz to nie ma najmniejszego znaczenia, oczywiscie podejmuje decyzje zbyt pozno, po raz kolejny,  podobna sytuacja, tyle ze Patryk jest i chyba na razie będzie.. w moim świecie, a może łatwiej by|łoby gdyby zninał, nie wiem czy to pod wplywem emocji.. czy jednak juz nie.
Życie się powoli kręciło dzień za dniem, "koniec Świata" minął, ale żyliśmy nadal, nic się nie zmieniało, nie było nic szczególnego w tym wszystkim, ale w tej zwyczajności było jednak coś niesamowitego, innego. Sylwester, noc do której wracam wtedy gdy jest żle, moje schronienie, w chwilach kiedy rzeczywistość staje się na tyle okrutna ze nic innego nie pomaga.

To wszystko gdzieś tam jest kres 
i choć nie wypadłem z wprawy 
a o okna gra deszcz 
choć wszystko zmienie 
przestawie meble 
wyłącze telefon 
wyjde przestanie siedzieć 
pójdę choć tyle czeka miejsc 
to nic mi nie odmieni to na chwile 
na moment 
nie boje się ze trace kolejną godzine 
nie martwie się 
nie boje się że nic nie zmieniam 
stygnie oglew człowieka 
z garbem którego nie chciał 
swój świat ukształtować na krztałt 
swych marzeń 
nie chce i sam krępuje uczucia 
gdy tak Ci w oczy patrze 
(Mario)
Nie gniewaj się 
wiem że mi wybaczysz 
noce gdy mnie nie ma 
dni gdy sam musze ze sobą walczyć 
by poznać odbicie człowieka w lustrze 
to leń 
który kocha wygode 
zrezygnował wchodząc na ustęp 
i cicho w tym i smutno 
i próżno jak za młodu 
chętnie by roztrzaskał lustro 
gdy ztracił błękitność oczu....



On jest totalnym paradoksem, z jednej strony twierdzi ze nie chce sie zakochac, ale rowniez mowi o tym, ze jednak warto sie zakochiwać.

"
gdybym szukał miłości...prosił​bym o przyjaźń na pełny etat...bo kochankiem nie potrafie być  a z natury jestem samotnikiem "
Zgubiłam Siebie, chyba ma racje, nie odnajde juz nigdy, tej słodkiej dziewczynki ktora huśtała sie na huśtawce w parku, ktora smiała sie z tego ze upadła i obdarła sobie kolano,nie ma tej osoby ktorej jedynym problemem było to jaki smak gumy wybrac, albo czy nałożyc trampki a moze  adidasy.   Ale on tez sie zgubił... wiec moze wspolnie sie odnajdziemy..

sobota, 6 kwietnia 2013

Pierwsze Spotkanie u mnie w domu, stres jak Go przedstawic, Kolega, Patryk a moze bardziej wyszukanie, ale nie tylko ja Miałam takowe obawy i to było pocieszające :) Randka - Kolacja bez swiec firmy Tato Agnieszki :)
Patryk
wydaje mi się że znam Cię od dawna jakby zeszłe lata niewiedzy o sobie nie miały znaczenia....to jednak zaskoczony jestem tym jakbym przyszedł na świat dopiero wczoraj i wszystko wydaje się być świeże, nowe....; ) nie potrafie samego siebie znieść a Ty znosisz mnie i to bez kłopotu....stara​sz się być miła a ja wznosze szaniec siebie dla Ciebie byś mogła kiedyś powiedzieć że był ktoś taki obok mnie przy kim żyłam naprawdę ; ) czułam że naprawdę nabieram powietrze w płuca tak samo sine jak wczoraj i podczas narodzin tak samo teraz tylko już nie mimowolnie ; )
Spojrzenia w oczy tak głębokie, ponoć mam spojrzenie spokojne, wsłuchane, ale chyba tylko przy nim. Pocieszacz moj prywatny prawie, był i chyba jest do tej pory zawsze wtedy gdy jest zle ( z małymi wyjatkami do przebaczenia). I motywator w jednym. Tyle sie dzieje, chyba chciałabym stanać zatrzymac sie w tym miejscu, nie myslec o przyszłosci, nie wracać do przeszłości, ale zostac tu w miejscu i czasie gdzie uśmiech jeszcze przez moment jest prawdziwy, gdzie nie trzeba grac silnej osoby, tylko być przez moment sobą.
Dużo myśli, mało czasu a jeszcze mniej słow na opisanie tego.. On sie boi, Ja sie boje czy z tego moze coś wyjść? Czy to ma prawo wogóle zaistniec? Poraz kolejny te same pytania, tyle ze watpliwosci wieksze.

środa, 3 kwietnia 2013


Czas płyną tak powoli,  jednak  nagle zanim się obejrzałam był już listopad.  W Nocy z  3 na 4 Listopada 2012 r poznałam Patryka.  Wydawał się taki  zwyczajny, jak wielu innych poprzednich, ale jednocześnie wyjątkowy, myślałam a spoko, pogadamy pewnie za dwa dni już się nie odezwie.. a jednak okazało się inaczej. Tej nocy gdy zaczęliśmy pisać  powstał ten tekst :





"Noc za oknem jesień 


siedze sam na parapecie nie ma nic nikogo choć czuje że mógłbym Ci wszystko powiedzieć gdzieś skacze w mrok cisza niesie mnie nad miastem spokojne ku horyzontowi niose wzrok mijam ludzi podemną i nie ma nic niż oni sami dla nich nademną tylko świecą gwiazdy uczucia są tu lecz w pudełku na potem chwile ulotne momenty których nie moge zapomnieć zegar dręczył uszy by zamilknąc po północy jak samotność która przestaje dziś ciążyć ja pisze słowa na oknie Ty śpisz ja słucham oddechu nocy Możesz przyjść wszak jutra nikt nie zapewnił mi z namiętnością patrz w oczy ja nie żałuję żadnych chwil nie żałuje nie skrępowanych czuć dziś oddech puls z pod skóry krew pot to ja i TyTo ja i Ty osobno lub razem jutro wczoraj dziś to było lub minie i nie wróci nie licz dni Intensywność spojrzeń miłość to Ja i Ty to spacery we dwoje to krótkie chwile oddechy ból gniew i łzy To sny marzenia idee stracone uczucia upadki często bolesne ogień który płonie.... 

i gaśnie w końcu zmęczenie powiek To ja i Ty gdy słowami wypełniam noce....

Możesz przyjść już nakręca zegar bez chwil wytchnienia żyj aż się skończysz bez cenni są ludzie przy których się rodzisz doświadczenia po których masz nie tylko blizny miłość do matki która zawsze jest wszystkim miłość do życia nad życie najmocniej to boli gdy milczysz i wiesz że Twoje słowa nic nie zmienią już pewnych ludzi nie ma innych przykrył kórz to wciąż w różych miejscach przy różnych dłoniach wśród mocnych uczuć wśród promieni słońcaTo ja i Ty uśmiech na fotagrafiach zeszłe dni To ja i Ty osobno lub razem to My jutro to dziś tylko że jutro patrz mocno w obłok żyj mocno o tym jak błache jest życie mówił Ci z nocy nostronom..."





Ale dalej uwazałam ze to chwilowa znajomosc.  Rozmowy tak błache, a tak wazne, tak duzo wnoszace a jednoczesniej nic. "lubie gdy deszcz gra o szyby i choć biurko stoi inaczej ja znów w sobie czuje to....że nie mam tu miejsca nie umiem go mieć"





Dni mijały a rozmowy nadal trwały, o samotnosci, przeszlości. Mysl o spotkaniu, na poczatku ogromne zawachanie i brak checi na to spotkanie. Ale decyzja padla przysiegłam ale czasu bylo jeszcze sporo. W miedzy czasie zostalismy Herbacianym Małżenstwiem. Poznalismy sie tak naprawde bardzo dobrze, zanim znalismy sie realnie, namacalnie. 

''Gdzie dotarłaś pośród istnień? Nie szukając wolnego tchnienia wśród oceanów i mórz'' 





Czy szukam fundamentu a moze jednak marzyciela ? On twierdził ze jest marzycielem i nie tego szukam, a moze jednak poszukuje takiego oderwania sie od rzeczywistosci bo gdyby to nie miało miejsca, gdybym własnie nie tego pragneła to czy moglibyśmy w ten sposob rozmawiac, tak jakbysmy znali sie wieki, a nie odkrywali sie kazdego dnia na nowo.  I nadszedl moment znikniecia Pierwszego, bo bylo ich kilka, nie zastanawiałam sie dlaczego i po co, nie byl dla mnie az tak istotny by o tym myśleć, ale jednak jego słowa, tak lekko pisane nie dawały spokojnie zyc, mineły 3 dni.. Wrócił jakby nigdy nic, Nie rozmawialiśmy w zasadzie wogole raczej sluchaliśmy muzyki ktora gra w naszych sercach tak samo mocno do dzisiejszego dnia. 

  'Kiedy wiesz gdy kochasz? W momencie gdy ta osoba jest dla nas zwieczeniem naszych snow i spotęgowaniem naszych marzeń''  
Ta noc tak dluga owiana nutka dzieciństwa i tesknota za tym co juz do nas nie powroci, Była ona ale juz zaniknełą z jego duszy, kto zajał teraz to miejsce to tylko jego wnetrze krzyczy.
Znow zniknał ze slowami na kilka tygodni, myslałam ze na dobre, i czułam sie z tym fatalnie ale nastepnego dnia dostałam smsa na Dobranoc :) I znow postanowił wrocić do mojego swiata.  Ale rozmowy krótkie z niedosytem ogromnym.  
"pomyśl ; ) że dziś siedze obok....tak blisko że aż oddechem swoim strosze włosy na Twoim ciele...tak blisko że możesz mnie poczuć...

a teraz powiedz mi  jak w Twojej fantazji pachnę jak miękką mam skórę...

i czy drapie brodą"



24 Listopad Spotkanie w Katowicach, duzo strachu na paniki,poczatek zabawny, nie byl pewny czy to ja i normalnie na mnie wpadł, podanie reki, spojrzenie w oczy, tak oficjalne a zarazem wszystko takie nasze, unikatowe.  Spacer, uczucie jakby byl zawsze obok, siedzenie na łąwce i strach przed cisza ktora nie miała miejsca .


Ale tak jak wszytsko to tez musialo sie skonczyc musieliśmy wrocic do swoich swiatów.  Z obawia ze sie zapomnimy, zapomnimy o swoim wygladzie, rysach twarzy, i to miało miejsce, bo po dniu.. nie umielismy sobie, siebie przypomniec, nie byłam w stanie odtworzyc w pamieci jego usmiechu, cudnych zielonych oczu, wpatrzony w dal, szukajacych ukojenia. 
"
Patryk
za rękę przed siebie?24 lis 2012 21:09
ja
byle zeby na przod.. a nie stac w miejscu.24 lis 2012 21:18
Patryk
nawet jeśli czasem mnie nie poznajesz? nawet jeśli bym Cię po omacku prowadził na drugą strone lustra?...i zapewniał że widziałem tam świat dla nas i jest piękny...możemy tam iść choć oboje jesteśmy ślepi?24 lis 2012 21:20
ja
nawet wtedy, nawet wtedy jesli bym uwazala ze sie mylisz, ze idziesz nie w tym kierunku gdzie trzeba, a co jezeli to nie ja ciebie czasem nie poznam ale wlasnie ty mnie? co jezeli to wlasnie moje dzialanie nie bedzie odpowiednie?24 lis 2012 21:26
Patryk
wtedy bym pożegnał wszystko za sobą ale nie na do widzenia...i ruszył Twoim duktów szlakiem...bo na świecie przy nikim innym nie chce mieć swojego miejsca"



Czy tu juz mozna było mowic o przywiazaniu, widzielismy sie raz, ale czy ktoś byłby wstanie tak powiedziec, zdawaliśmy sie znac od tak dawna ze sami nawet nie pamietaliśmy kiedy nasza droga sie rozpoczełą, a jednak to trwało tak krotko.



Ta noc ciagneła sie w nieskonczoność, tak jakbysmy łapczywie chcieli zeby trawałą wiecznie, rozmowa, opowiesci troche przerazajace, dajace lekkie uczucie dreszczyku na skorze.



Kilka cichy samotnych dni, z pojedyncza rozmowa, miłym usmieszkiem nic wielkiego ale tak jednak bardzo znaczacego. Od poczatku działał na opak ja mowiłam nie on twierdził tak. Mowiłam ze nie chce on twierdził ze sie zgodzi gdybym chciała.  Ignorował mnie i byl w stanie to powiedzieć nie robiło to na nim najmniejszego wrazenia ale czy naprawde? Moze to maska pod ktora ukrywał smutek bo gdybym wtedy przestała dla niego istniec nie odpisał by, nie odezwałby sie .

Nastał czas kiedy wydawał mi sie snem, niekiedy mara senna ktora mnie nawiedza co noc, tak nieralny, wymyślony, nawet sam to zaczoł dostrzegać.

"

Patryk
nie możesz mnie dotknąć o moim istnienu dla Twoich znajomych wiesz tylko Ty jestem jak taka zjawa Twój wymyślony przyjaciel...roz​umiem dlaczego nie boisz sie tylko uważasz i myślisz...dlacze​go tu wracasz po oddech bo to jedyne miejsce gdzie jest po Twojemu.
4 gru 2012 23:15
lubisz wyobrażenie o mnie....dlatego chcesz być blisko
4 gru 2012 23:16
tylko
jedno Ci przeszkadza
fakt że tak naprawde mnie nie ma
(łyk herbaty za Twoje zdrowie)
se la vi  "


Kolejne spotkanie, wywołane kłótnia, czy tak dużo trzeba było, by znów ujrzeć swoje twarze i zamienić kilka zdań. Tak naprawdę nigdy nie chciał mnie poznać, ale jednak wyszło inaczej, Boi się uczuć, nie potrafi o nich mówić. Z jednej strony chciałby żebym zniknęła ale jednak wie ze by tego żałował, bo chce żebym została i była blisko.  No i wpadliśmy w sytuacje Randki ale nie randki.. eh.. jak to brzmi :)- Sylwester.



Tyle myśli, tyle pytan jeszcze nie wypowiedzianych, ale do konca Świata mamy czas.. a jezeli moj koniec Świata nadejdzie jutro ? I bedzie trzeba pogodzic sie z nie wypowiedzianymi, myslami słowami badz uczuciami . 


Przed nami pierwsze kroki w chmurach.. A może już w nich jesteśmy, unosimy się lekko nad powierzchnia, tak by nie utonąć w mroku tych złych dni i odczuć. 


Patryk
"Jeśli naprawdę mnie kochasz...złóżmy​ sobie przysięgę. Powtarzaj za mną....każdego dnia po spadnięciu słońca...każdego​ dnia po spadnięciu słońca...blisko gwiazd...blisko gwiazd...za horyzontem...za horyzontem....bę​dę sobą dla Ciebie trwać bo nie moge czuć się bez Ciebie bezpiecznie już nigdy pozniej już nigdy...."

"

wtorek, 2 kwietnia 2013

Od poczatku!

Ostatni post był 6 miesięcy temu praktycznie, zapomniałam? nie wiem, chyba tak totalnie wypadło mi  z głowy ze zaistniał taki blog, ale jednak mam nadzieje ze teraz zawitam tu na odrobinę dłużej i ze wpisy będą częściej niż raz na pół roku. To moze na chwile sie cofne te prawie 6 miesięcy wstecz, krotko po ostatnim wpisie, zaliczyłam zerwanie z Damianem, które szczerze sie przyznam przeżyłam bardzo mocno, nigdy nie spodziewałabym sie ze przeżyje je az tak mocno, łzy w kazdym momencie gdy pojawiała sie myśl albo miejsce mowiace chodz odrobinę o nim, lub o tym co bylo.. na szczęście takich miejsc nie ma dużo, park dubiela, pociągi, las, moj dom.. ( chyba to miejsce jest najgorsze) no i kopernik, na ktorym bez potrzeby sie nie pokazuje, a na szczęście za duzo okazji zeby tam zawitać nie posiadam. Tak wiec, bylam w złym stanie,ale bylo mi troche lepiej, jak juz nie musiałam tego ukrywac az tak, bo wreście osoby ktore powinny o tym wszystkim wiedziec, dowiedziały sie jak to wygladało i mniej wiecej co zaszło. Ale i tak lekko mi nie bylo, Rafał jak zniknał tak znikną, co wcale nie poprawiało mi samopoczucia, a od niektórych jedyne słowa pocieszenia ktore mogłam uslyszeć to  " przecież go nie Kochałaś wiec w czym problem, to dupek, nie masz sie kim przejmowac" Ale nie bylo zastanowienia sie nad tym czemu cierpie, no przecież gdyby wtedy był dupkiem dla mnie to płakałabym ? No nie raczej nie, jedyne co mnie przerazało najbardziej to to ze z dnia na dzien było gorzej, moj stan się pogarszał, czułam sie troche jak w agoni.. Łaknełam tak bardzo kontaktu z nim jednocześnie sprawiajac sobie bol, pamietam to straszne spotkanie z nim.. i jedyne od zerwania, bol ktory rozrywał mi pluca, brak oddechu, przyśpieszone tetno jeszcze, chwila.. moment.. jedna minuta dluzej i jak nic, padłabym.. spotkanie trwało moze 20 min napewno nie dluzej, pare błachych słow a raczej jego monologu, bo nie bylo mnie stac na jakies logiczne, wyniosłe odpowiedzi, ale czułam sie jakby to spotkanie trwało wieki. I to bylo nasze jedyne spotkanie od tego czasu, rozmowy stały sie coraz żadsze, bardziej o niczym, niz zawsze, jemu chyba to tez sprawiało ból... zmuszałam go poprzez rozmowy do powracania do tego i myśle ze mu sie to należało, to brzmi brutalnie, ale trudno. Często wracałam do naszych rozmow, co na poczatku tez konczyło sie histerycznym płacze i obwinianiem sie ze moze byłam malo spontaniczna, nuda zbyt nudna dla niego a moze poprostu brakowało mi czegos jeszcze innego.. ale to juz mało wazne, a moze to poprostu nie miało prawa zaistniec, działalismy wbrew woli.. Teraz nie mamy praktycznie kontaktu nie liczac kilka wiadomosci, tak oficjalnych jakbysmy załatwiali Bog wie jakie interesy, czasem gdy siedze sama, z muzyka brakuje mi Go, ale nawet nie wiem czy brakuje mi Go czy Rozmow z nim, chyba tego drugiego, naszej przyjazni, na odległość ale jednak przyjażni. Zastanawiam sie nawet czesto czy dało by sie do tego wrocic, wiem czasu sie nie da cofnac, ale czy potrafilibysmy znow sie przyjażnic, znow wrocic do takiej fajnej relacji jaka pomiedzy nami była, ile czasu musi minac, rok, dwa czy wiecej nie mam pojecia. A moze juz nigdy nie bedziemy potrafili, moze rany ktore sobie zadaliśmy sa zbyt głebokie by sie kiedykolwiek zagoić.