czwartek, 26 grudnia 2013

oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba :)


"Para-moje 
para-twoje 
Onomatopeiczne 
Paranormalne 
Paranoje 
We dwoje "

Czasem jest po prostu Dobrze, nie zawsze chce się mówic całemu światu jak jest, bo po co ? o szczęsciu lepiej niekiedy nie mówić na głos :) lepiej się po prostu nim delektować. 

Świeta dziwny czas.. w sumie to mało świateczny, raczej po prostu teoretycznie czas wolny, czas gdzie mozna się wyspać, posiedzieć, wyjść, spotkać się i na spokojnie przemyślec to co dzieje się w życiu. Troche po układać swoje sprawy, zamknąć pewne rozdziały i z uśmiechem zapisac nową czystą karte, nie popełniając zbyt duzej ilosci błedów, i nie rozcierając atramentu. Popatrzeć na pewne kwestie z dozą optymizmu :) stanąc przed lustrem i po prostu się uśmiechnąc do samej siebie.
Trzeba wykorzystac tą ostatnią wolną prostą.. te ostatnie tygodnie dobrej zabawy, a pożniej niestety cięzka praca.. ale nie tak znow bardzo długo.. kilka miesiecy, a pożniej upragnione długie wakacje :)





Nie na krześle, nie we śnie 
Nie w spokoju i nie w dzień 
Nie chcę łatwo, nie za sto lat 
Chciałbym umrzeć z miłości


sobota, 21 grudnia 2013

Pamietaj zawsze jest ciezko zanim zacznie być pięknie.

Zanim zacznie być normalnie jeszcze pewnie sporo minie, jeszcze pare zakrętów, pare potknięć.. pare osób, słów i gestów..
A pożniej bedzie dobrze, w końcu musi :)

Teraz wyborów już nie ma, czas na dzialanie a nie zastanawianie, czas na dokończeniu paru jeszcze nie pozalatwianych spraw a pozniej już tylko mam nadzieje chociaz troche harmonii.


Przebieg niektórych spraw, czasem jest tak nie oczekiwany tak zaskakujący, ze aż człowiek się gubi, gubi ale odnajduje, a pozniej znów gubi ale w tym zgubieniu odnajduje coś na tyle niezwykłego ze nie chce tego zatracić.



Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakowych spojrzeń w oczy.
Nie sposob ując wszystko w słowa, nie da się.. a czasem i nie można. Lepiej pewne rzeczy zostawic w samych sobie, nie mowic za dużo.. bo słowa potrafią niszczyć wiele. 
Nie wiem jaki bedzie koniec, ale czy mozna na początku myslec o Koncu ?Tak chyba nawet nie wolno, mam nadzieje tylko ze nie tkwie w jakimś śnie i nie obudze się wmik a to zniknie, to co wokól mnie, to co mnie teraz otacza.
Wydaje mi się to tak nierealne, tak trudne do uwierzenia.. tak nie codzienne a jednak prawdziwe.. To żadna fikcja a rzeczywistość. 
W przebywaniu miłe jest to ze w pewnym momencie zapominasz o świecie, o tym co do okoła, o zmarwieniach, o czasie i o tym co takie zwykłe przyziemne. Czujesz jakby wszystko unosiło się na powierzchni, dryfowało, a Ty masz pewność że nie zatonie.

są takie dni, kiedy uśmiecham się nawet do herbaty

wtorek, 17 grudnia 2013

Uczucie jest o wiele silniejsze niż myśl.

Czasem jest dziwnie... czasem nie ogarniam tej rzeczywistosci. 
Chyba nie do konca ogarniam to co sie dzieje w ostatnim czasie, bo dzieje się bardzo dużo.
Mam mętlik a w zasadzie to sama nie wiem czego chce, a nawet jezeli moze i wiem, to jest to dość trudne i skąplikowane.. jak na obecny czas..

A raczej obecnie trzeba by się zastanowic co nie jest skąplikowane... pewne sytuacje... są tak dziwne, że ciezko w jaki kolwiek sposob je ogarnac, pewne decyzje moga rzutowac, na znajomosci i to co czeka mnie ale i nie tylko mnie w najblizszym czasie. 


I dwoje się spotyka

Rozmawiają przed snem
Przed snem

Ludzie obawiają się rozmów  gdzie patrzymy im w oczy, zawsze uciekają wzrokiem w obawie, ze dostrzezemy to czego Oni nam nie chca pokazac. Oczy to zwierciadlo duszy.. jezeli ktoś potrafi z nich dobrze czytac, a ta osoba chce by ja rozszyfrowano.. to widac wszystko...
Miłość, złość, przerażenie, niepewność.. i tysiące innych kazdemu dobrze znanych uczuć..
A tego co tam dostrzezemy mozemy być pewni.. 
Dlaczego wiec się boimy? Boimy się ze ktoś nas pozna, ze dostrzeze nas w nas samych.. bo wolimy uciekac,przed swiatem, przed problemami.. i przede wszystkim przed drugim człowiekiem. 

Nie lubie mówić o uczuciach, chociaż jestem Kobietą to wcale nie przychodzi mi to łatwiej.. ale wiem kiedy mi na kimś zalezy, wiem kiedy za kimś tesknie i wiem kiedy dobrze jest się wycofac a kiedy isc dalej.. pomimo ze moze to nieść za sobą spore konsekwencje. Chociaz mówią ze czekam za dlugo.. ze pomijam odpowiedni moment, ale chyba nie zawsze.. czesto tak jest, a pozniej zaluje. 




 Kiedy mężczyźni i kobiety są zdolni do szanowania i akceptowania swojej odmienności – wtedy miłość ma szanse rozwoju.


środa, 11 grudnia 2013

Ty się nigdy już nie zdazysz w moim życiu.

Ludzie przychodzą i odchodzą..
Tak jest Ciągle..
Nie ma już od dawna snów..  Wychodzę i nie śpię.
Miałeś byś i mieliśmy wszystko jeszcze naprawić.
Jak widać obecność to dla ludzi rzecz trudniejsza od szczerości, przywiązanie ich przeraża.

I zapominać  chcę każdego dnia, o kolorze twych oczu i Twym uśmiechu

A wtedy uciekają, biegnąc jeszcze parę razy się potknął i możemy ich dogonić.. Złapać dłoń, by znów uciekli i nie pozostawili nic.

Czy w tym momencie nie powinien być? Nie powinien być wsparciem? 
Nie ma i nie będzie, już nie będzie bo nie chcę powrotów..
I kolejny trudnych dni, w ucieczce przed łzami.


I cóż mi pozostało z twoich wielkich małych słów jesiennych obietnic ze nie znikniesz nigdy z moich snów.

sobota, 7 grudnia 2013

Topie się i nikt już nie biegnie na ratunek

Chciałabym wykrzyczeć jak bardzo Cie nienawidze.. ale nie potrafie Cie znienawidzieć, nie umiem chociaż tak bardzo tego pragne.
Chce zeby te miesiace znajomosci znikneły, chce cofnąć sie i nigdy Cie nie poznać, chce zapomnieć o Twoim istnieniu już na zawsze. Nie chce pamiętać Twoich słów, nie chce wspominać wspólnych chwil.. nie chce wracać w te miejsca gdzie byliśmy razem. Chce zapomniec. Po prostu zapomnieć. Potraktować to jako sen. Obudzić sie i nie pamiętać. Obudzić się i już nie płakać.

Dziura w sercu wyryta podpisana twoim pieprzonym imieniem.


Łzy nic innego nie potrafi opisać tego co czuje.. żadne słowa, nie opiszą tego jak się czuje, oszukana? nie wiem jak to nazwać wogole. Samotna? 
Czuje się jak dziecko pozbawione wszystkiego co miało najcenniejsze, czuje się jak osoba pozbawiona duszy.. czuje jakbym umarła, ale niestety żyje.  Jakby ktoś wbił mi sztylet.. nie pytając czy to co uczyniłam było moją winą. Jakby moje życie nagle przestało istnieć. 
Stało się to czego tak bardzo się bałam, moje najczarniejsze scenariusze, znalazły ujscie w tych kilku chwilach.. 
Dla mnie On zniknął, przestał istnieć.. 

Powód jest beznadziejnie prosty. Składa się z dwóch liter. On.

Co mam zrobić? nie wiem.. czuje że nie mam na nic już siły, że mój świat po prostu się zawalił. 
Ze stał się tak obcy.. jak nigdy wcześniej, nie znając się.. nie byliśmy sobie az tak obcy jak w tej chwili...

Nie wiem czego chce, nie wiem co bedzie odpowiednie..
Brak mi siły i ochoty na cokolwiek...

Ile może trwać zakochanie? kiedy minie.. chciałabym zeby teraz natychmiast.. 
Ale niestety... nie da się. 




ludzie zawsze odchodzą, bez względu na to jacy byli ważni, jak mocno ich kochaliśmy i jakie wspomnienia po sobie zostawiają . po prostu odchodzą, taka kolej rzeczy - dość niesprawiedliwa, okrutna.

czwartek, 5 grudnia 2013

widzę w Tobie potencjał na mężczyznę mojego życia .

Od czego zacząć? Może od rekolekcji, myslalam ze bedzie to dla mnie czas na wyciszenie i odnaleznienie troche siebie, chyba nie do końca tak bylo. Ale bardzo dobrze spedzilam ten czas w gronie milych ludzi. W dziwny aczkolwiek ciekawy sposob. Wyjechalam z poczuciem ze wcale nie chce wracać do domu.
I z nastawieniem ze musze szukac swojej wartosci... nawet jezeli obecnie jej nie dostrzegam.


Pewnych osób nie da się skreślić, wymazać ze swego życia.

Zgodził się, tak na prawde się zgodził. Marzenia niekiedy się spełniają. Niekiedy warto marzyć, nie umiem sobie tego wyobrazić Ja i On.. to brzmi jak bajka..
Mam nadzieje ze już zdania nie zmieni, ze nic sie nie wydarzy takiego co moze to zdanie jeszcze zmienic. 

"bo już nie jestem z tego świata i może nigdy z niego nie byłem
bo wygląda, że nie ma tu dla mnie żadnego ratunku
bo już nie potrafię kochać ziemską miłością
bo noli me tangere"


Boje się, bardzo.. nie chce by bylo zle, nie chce stracić kogoś tak istotnego dla mnie.. 
Bo chociaż pogodzilam sie z odejsciem, on znów jest.. i chce by byl nie chce by znow odchodził. 
Bym znów musiała w snach się z nim zegnac, płaczac jak małe dziecko za matka. 
A tym bardziej teraz, potrzebuje go.. potrzebuje jego wsparcia.. 


"bo kto śpi nikomu krzywdy nie czyni
bo rozumiem nie-bycie i nie-czynienie"



Czasem jeszcze myśle że Tęsknie. 

czwartek, 28 listopada 2013

I zapominać chcę tak często jak się da

Pewne dni lepiej by odeszly w niepamiec. Pewne godziny lepiej by zostaly zapomniane. Nie pamietac twarzy, słów... dotyku.
Zapomniec o czyms co bylo przelomem, co powoli zaczelo wyniszczac mnie.
Nie pozwalalam na taki krok tak dlugo.. a tu co.. " przypadkowa" osoba... walczylam, psychicznie, fizycznie ale co z tego ? Nic, tyle dobrze ze to jedynie maly krok na przod... Bylam przerazona, jak nigdy wczesniej... bo coz moglam zrobic ? Nic...
I tu mial nademna wyzszosc.. silniejszy i pewny tego czego oczekuje...
" Nie" - nie ma zadnego znaczenia.
Nic sie wiekszego nie stalo, ale roztrzesienie i zlosc ( chyba najbardziej na sama siebie) ustepuje bardzo powoli...
Ale to juz ostatnia prosta, teraz juz nic sie nie stanie.. nie musze czuc zagrozenia. Mam taka nadzieje.
Mialam ochote plakac.. wtedy, ale nie umiem.. poraz kolejny po prostu nie potrafie..
Pozniej, nie umialam na niego spojrzec, najchetniej schowalabym sie pod lozkiem i nigdy juz nie wyszla.
Wiem, ze wtedy majac zly w oczach pomyslalam o Patryku.. i ze on nigdy nie dopuscil by do takiej sytuacji..,

Chcę wykrzyczeć cały ból i żal, ale brakuje mi oddechu.

Nie moge na siebie patrzec, czuje nadal jego rece.. jego pocalunki..jego oddech na mojej szyji.. to przeraza.
Czuje ze to obca mi osoba, z ktora nic mnie nie laczy..
Pozniej mocno mnie przytulil, powinnam poczuc sie bezpiecznie prawda? A czulam chec ucieczki..
I zapomnienia.
Balam sie, to byl czysty strach... przed nim ? Przed nieznanym ? Nie wiem moze przed jednym i drugim..
Nadal sie boje, nadal czuje sie nie pewnie..
A co gorsza.. jak jakas pierwsza lepsza, ktora kazdy moze miec... na wlasnosc.

Chcesz to zajrzyj na dno mego serca,
zobaczysz tamtych ludzi i te miejsca. 

To koniec i nie ma juz nic.

czwartek, 21 listopada 2013

Waiting fot the end

Skad ten tytul ? LP co poniektorym to cokolwiek wyjasni...
Jest lepiej, powolne wychodzenie z dzwinego stanu.. nie wiem jak mam go nazwac... Chociaz pewne sprawy tego nie ulatwiaja.
Ale w tygodniu chyba bylo lepiej, wiecej checi, wiecej pracy.. chodz i tak o wiele za malo, daje z siebie duzo...ale to wciaz nie wystarcza..
Dalej czuje sie zle, tak dziwnie.. dalej mam problem by wstac i zyc normalnie, minie musi minac..

najbardziej nienawidzę w Tobie tego, że tak cholernie mnie do Ciebie ciągnie.

Czas ucieka, juz niedlugo grudzien, ktory szybko minie bo swieta, przygotowania do studniowki, nauka i tysiace obowiazkow w domu..Ale to przeraza coraz bardziej, chcialabym na moment zatrzymac czas.. i muc w spokoju usiasc i pomyslec, zastanowic sie nad soba i nas swoi, zycie, marzeniami i planami. I nie bac sie dnia nastepnego, nie bac sie tego ze znow zawiode..

Ostatnio w pewnej ksiazce przeczytalam ze milosc matczyna po prostu jest, nie trzeba w zaden sposob o nia zabiegac, ze Matka zawsze bedzie Kochala swoje dziecko. Za to milosc Ojcowska, sie tworzy, trzeba o nia zabiegac, spelniac oczekiwania by na nia zadluzyc. I ona moze sie skonczyc a czasem nawet nie ma swojego poczatku. Smutne w gruncie rzeczy ale cos w tym jest...

I mimo wszystko wciąż jesteś osobą, dla której zrobiłabym więcej niż dla pozostałych.

Na moje wlasne zyczenie... wiem, tak wiem.. chociaz odpowiedzi nie znam, to i tak zaluje.. bo moglam, tylko strach.. tak paralizowal i chec zrobienia tego osobiscie.. a jednak nie wyszlo. Teraz ja musze okazac cierpliwosc..
Nie wszystkie marzenia mogą sie spelnic... pomimo ze czasem walczymy do samego konca by je osiagnac.
Powodu by mu zalezalo? Nie wiem, moze po prostu Ja ? Brzmi dziwnie...
Ale czekal, tak dlugo.. tylko ja zbyt dlugo zwlekalam.
Moze to nowy koniec badz poczatek ?
Rok , pamietam to jak by to bylo wczoraj.. dziwnie sie do tego wraca

Czego się boję? Boję się stracić ludzi, których kocham. Boję się, że kolejny raz mi się to przydarzy. Boję się samotności. Boję się kiedyś obudzić i zdać sobie sprawę z tego, że nikogo już przy mnie nie ma.

niedziela, 17 listopada 2013

Ostatni raz... jak wolni kochankowie Ostatni raz... wtuleni w szarość gwiazd

Jak podsumować ostatenie dni, brak chęci..Brak ochoty na cokolwiek..Robie sobie zaległosci, olewam wszystko.. straszne podejscie. Dlaczego ? Nie wiem. Po co ? Nie mam pojęcia.
Szkoła działa na mnie bardzo depresyjnie, z miła chęcia siedziałabym tam ze słuchawkami w uszach i nie słyszała a najlepiej nie dostrzegała niczego i nikogo..Czyli podejscie w stylu jestem ale jakby mnie nie bylo.


Najłatwiej jest wtedy gdy nic nie masz. 

Przynajmniej nie mogą Ci już więcej niczego odebrać

Pamiętasz jak kiedyś byliśmy pewni, 

że zawsze będzieny istnieli... 


Pan P no jest, zbyt duzych problemów nie sprawia, ale i tak meczy troche, zobaczymy jak potoczy sie historia z Nim związana..kiedy nastąpi koniec, czuje ze niedlugo.. czuje ze dlugo to juz potrwać nie moze..
Bo nie ma w Tym nic,nic dobre, miłego.. No chyba ze jego zainteresowanie mną. Tak moj egoizm... wiem.
Ciągła gra, ciągłe stanie na scenie i przybieranie róznych masek..Zazdrosnej dziewczyny, Kochającej i tęskniącej jak nikt nigdy za nikim, Pragnącej kolejnego jego widoku.. Jak długo tak mozna? Jak dlugo mozna oszukiwać siebie samą? Na dłuższą mete sie tak nie da. Pragnienie bycia sobą, Ta prawdziwą sobą jest jednak większe.


dziś 

pomimo wszystko
na zawsze...

Znów są. Oni Obaj. Jeden i drugi. Po obu wylalo się sporo łez . A teraz są. Z R spotkam się w czwartek, ale o dziwo nie boje się nie odczuwam zadnego leku, obaw nic.. wewnetrzny spokoj. Jakby 1,5 roku nie grało zadnej roli.. Wyleczylam się? nadal mi go w pewnym sensie brakowało..i chyba będzie? Zobaczymy, spotkamy sie porozmawiamy. 



Odpowiednia ilość wina smakuje jak miłość..


A w sobote Patryk.. obiecał ze bedzie na 100 % jak mam wierzyć? Ciezko, ale chce naprawde chce w to wierzyć.. ze bedzie. Ze go zobacze po 4 miesiącach, Boje się jego Widoku, bo nie wiem co zrobie, Co jezeli rzuce mu się na szyje i zaczne płakac? O nie, to nie wchodzi w gre.. Nie wolno mi. Uf.. okey.. spokoj. Przywitam się z nim normalne i bedzie dobrze.. musi innych opcji brak..Boje się rozmowy i tego ze chce go spytac.. chociaż odpowiedz mam prawie pewną.. "Tak "





czasem, trzeba po prostu usiąść i napisać,

chociażby puste słowa, w których mieszka cisza...

piątek, 8 listopada 2013

Nie czujesz, jak umierasz z dnia na dzień?

Czy można wszystko opisać w paru słowach? Tak cięzko przelać uczucia na papier, tak cieżko przelać samą siebie..na kilka literek.. które dla niektórych nie mają zadnego znaczenia, ale dla nas samych mają ogromne znaczenie..Czasem potrafią zmienić, życie, nas samych.
Od czego mam zacząć ? Nie wiem, pragne 8h snu, misia do którego mogłabym się przytulić, ciepłej herbaty i paru ciepłych, miłych słow..zadnych obowiązków, pretensji.. zbednych myśli.Ale to bylo by zbyt cudowne, jak dobrze wiadomo życie nie składa się tylko z przyjemności a w zasadzie zadko składa się z Nich, raczej czesto jest cierpkie i trudne do połknięcia.. ale jakoś musimy sobie radzić..


Trzeba mi nowych skrzydeł

Nie mam pojęcia jak mam ubrać w słowa, uczucia które są we mnie, czuje się wewnietrznie rozerwana, przemeczona, zła, rozgoryczona, smutna w zasadzie zrozpaczona, zaciekawiona i odrobine chętna do działania..Ale odrobinę, bo inne czynniki ku temu nie są spełnione..
Mało snu.. ostatnio coraz mniej, dużo do zrobienia.. coraz więcej, coraz wiecej przechodzi mi na pozniej a ja przez to się nie wyrabiam..za dużo tego.
Ostatnio dużo olewam, a raczej olewam ludzi.. oddalam się, odsuwam.. myślalam ze tego nie dostrzegają.. a jednak, nie rozumiem skąd bierze się ta reakcja obronna, przecież nic się nei dzieje,nic sie nie wydarzyło co mogłoby spowodować "zagrożenie". Z R mam dość stały kontakt, podoba mi się to, brakowało mi go... zresztą brakuje mi kazdej osoby która była a teraz nie istnieje praktycznie w moim życiu,no są małe wyjątki. Z D zadnego kontakt i myśle ze lepiej..No i dzisiaj P.. miło że się odezwał, ale dziwne uczucie.. nie do opisania, poczułam się jak dawniej.. jak wtedy na początku.. Rok temu.

Kiedyś bedziemy szcześliwi..

środa, 6 listopada 2013

- jestem Twój na zawsze. - nie mów, że na zawsze. kiedyś i tak wszystko się zmieni. zostawisz mnie w chwili , kiedy najmniej się będę tego spodziewać.

Ostatnio jest " okey" to jedynie na co " pozytywnego" mnie stać... Nic się takiego nie stało, Wszystkich Świętych jakoś przezyte.. Parę spotkań z panem P, parę kłótni.. Dziwnych dni, dziwnych rozmów.. A jeżeli chodzi o plan to nie wiem jak idzie niby dobrze ale źle.. Ale jednak coś się dzieje.. Ostatnio notorycznie słyszę słowo " przepraszam" Damian, Rafal., jeden za drugim dlaczego?  Nie Mam pojęcia..
Kolejny dzień z serii słyszę budzik, i w głowie pojawiają mi się nieme serie myśli Boże pozwól mi zostać w łóżku.. Nie widzę sensu by wstawać..to kolejny dzień który skreśle w kalendarzu z dopiskiem " dziwny dzień" .. Byle do piatku.. Więc dzisiaj i jutro.. Zagryzdz zęby i żyć?  Niee raczej funkcjonować do tego się ograniczę..

Tyle zatrzymanych chwil. Nie dokończonych zdań. Nie wypowiedzianych słów.

W sobotę pogrzeb nie lubię, bardzo nie lubię pogrzebów.. Znów będzie to samo, to samo co zawsze, będzie mi słabo, obrazy wrócą i poczuje się jak wtedy..   
To koniec i nie ma już nic..

Spróbuj powiedzieć sobie, jaki chciałbyś być. Nie pytaj siebie, czy jest to możliwe, czy nie. Zastanów się tylko, jak chciałbyś, żeby było.

Ten dzień to dzisiaj... Przyświeca mi to w każdym momencie i co z tego skoro nie potrafię tego wykorzystać..
Zbyt dużo myśli siedzi w mojej głowie, dziwnych uczuć i przemęczenia..brak chęci do chodzby najmniejszej rzeczy. A ludzie tylko wymagają nie można dac więcej niż się ma.. A Oni właśnie tego chcą,
Czuje się bezbronna bo jak można walczyc z samą sobą a do tego z wrogiem którego nie widać.. Nie da się.
Poraz kolejny puste ściany, pokój który pamięta wiele,rzeczy o których ja pragnę zapomnieć, niemy krzyk wypada z ust ale odbija się i nigdzie nie trawi do niczyjich rąk.

wtorek, 29 października 2013

Pierwsza dana przez nas szansa drugiemu człowiekowi jest wyrazem zaufania, druga – nadziei, kolejne naiwności.

Od kilku dni próbuje się zebrać do napisania czego kolwiek.. Ale jakoś mi nie wychodzi..
Bardzo dużo się dzieje, wiele rzeczy nie chce przelewac w to miejsce... bo ? Jest to zbyt publiczne miejsce. za duża liczba osob moze to przeczytać... a to są rzeczy moje i tylko moje.
Faceci, faceci i faceci.. ciagle oni, jeden, drugi, trzeci i kolejny.. smsy, telefony. fb, gg ciagle.
Spotkania z Ania to akurat przyjemne .
Pomysly, plany w sumie to kiepsko ale moze jednak coś z tego wyjdzie . W weekend kawa w towarzystwie alka mam nadzieje ze bedzie miło.

Są grzechy które popełniamy z uśmiechem na twarzy. 

Mnóstwo rzeczy stoi pod znakiem zapytania, mam tysiace wątpliwości, pytan a zarazem usłyszanych zapewnień.
Weekend tak szybko minąl, marze o tym zeby był juz kolejny i ten okropny tydzien już sie skończył.
Jak bylo w weekend? hm.. przyjemnie, o dziwo przyjemnie.. Tata u Marysi, wiec mieszkanie wolne.
W sobote Paweł i miłe zaskoczenie, bylo na prawde miło,  raczej myślalam ze bedzie jakaś kłotnia czy coś.. a tu jednak no nie.. No i słub Samanty to już w ogole mega :D

Dużo myśli, sporo emocji, nie do opisania.. myslalam ze w pewnych sytuacjach reaguje gorzej a tu no coż, reaguje dobrze, nawet bardzo dobrze, pewne lęki obawy znikneły, chociaż towarzyszyly mi tak długo. To jednak chyba z nimi wygralam :)
A przynajmniej chce tak myśleć, i chyba pod Tym wzgledem czuje się dobrze, niczego nie żałuje bo i nie ma czego :) A bukiet Czerwonych róż ozdabia swoim pięknem i zapachem mój pokój.. tak to jeszcze nie było, cóż jednak jakieś korzyści są :D

Myślisz że będę za Tobą rozpaczać ?
Będę płakać po nocach przypominając sobie chwilę, kiedy byłam taka szczęśliwa.
Takie jest życie, wszystko się kończy, ale życie toczy się dalej.

Czasem jeszcze się budze i wydaje mi się ze tesknie.. czasem jeszcze sie budze i mysle ze bedziesz,  Ale nie chce się o tym myślec ..nie chce juz sie  nad tym zastanawiac. 

wtorek, 22 października 2013

Pomimo mojej niezależności chciałabym, żeby ktoś odkrył, że potrzebuję pomocy.

Siedzę tu, Sama... światło, w tle muzyka.. i chomik w klatce, no i telefon.. tata w drugim pokoju, prawie jak w innym świecie. Oddycham, mówie, rozmawiam, ucze się.. i nawet myśle logicznie., spełniam chodzby najmniejsze oczekiwania.. staram się.Tłumiąc to co w moim odczuciu nie odpowiednie.
Skąd ta melancholia..? przecież jest dobrze, nawet się uśmiecham..
Chyba utknełam, w czymś z czego nie potrafie wyjsc, Ale nie chce pomocy, bo sama nie umiem powiedzieć co się dzieje..To tylko nagłe spadki nastroju.. to tylko ciągle słuchanie pretensji, pod swoim adresem..
Czasem myśle ze moze na prawde robie coś zle?Moze bycie "idealną" po prostu ma mi nie wyjść.
I tak sobie jestem, żyje czymś dziwnym, w zasadzie to mogłabym teraz nie jeść, nie pić, nie spać.. tylko no nie wiem jak to ując "Być"?
Z jednej strony mam ogromne poczucie samotności a z drugiej strony czuje.. ze to na moje życzenie, to ja uciekam, oddalam się, zamykam..


Zupełnie jakbyśmy się poznali tylko po to, żeby się żegnać. 

Czemu to wszystko takie dziwne, czemu nic nie moze byc proste?
Chce odetchnąć.. odnaleźdz znowu cel, sens..
Tylko jak ?
Z miła checia.. zamknąć oczy i zapomnieć.. o Tym co mnie otacza..Na moment, na chwile..
Zobaczyć świat innymi oczami..

Kiedyś bedziemy szczęśliwi ?  Bardzo chce w To wierzyć, bardzo chce wierzyć w to ze cokolwiek kiedyś się ułoży. Nie musi byc cudownie, ale niech bedzie chociaż lepiej.. odrobinkę lepiej. 
Niech codzienność bedzie łatwiejsza... a wstanie z  łożka nie zaczyna sie myśla.. " Czy wogole warto ?"

Dziwne uczucie, kiedy wiesz, że jutro jest nowy dzień, musisz wstać i żyć, ale nie chcesz.



poniedziałek, 14 października 2013

Słowa nie oddają tego, ile waży strata.

Chyba dopiero teraz to czuje, dopiero teraz czuje i widze, ze Odszedłeś.. nie na chwile, tydzień, miesiąc ale na zawsze.. dopiero teraz poważnie wypada mi się wewnetrznie pożegnać.
Chociaż nie nawidze pożegnań, nie lubie mówić "żegnaj". Ale to koniec dla Ciebie i dla Mnie.
Dlaczego dopiero teraz to do mnie dociera? Nie wiem, teraz w tym momencie, w tej osłonie nocy..czuje że zostałam bez Ciebie, nie tyle co fizycznie co psychicznie chyba dopiero teraz to zrozumiałam. Bo chyba nie do końca chciałam w to wierzyć, chciałam wierzyć w To że jednak będziesz próbował walczyć.. bo mi już brakło na to sił i chęci. I kolejne łzy z Twojego powodu.. ale przysięgam... Ostatnie..
W większości.. czuje od ludzi taki wewnetrzny wymóg.. musisz być odważna, musisz się zachowywać tak jak wypada, musisz sobie radzić, musisz spełniać moje oczekiwania..A jezeli nie chce? Albo nie potrafie?
To wychodzi że jednak nie jestem tak idealna jakby chcieli.. bo nie jestem i nigdy nie będe..Ale pózniej to skutkuje, irracjonalnymi wymogami od samej siebie? a co jeżeli zawodzi się samą Siebie?


uśmiechasz się blado

myślisz, że przecież gdzieś tam jest Bóg
który przywróci każdą dobrą chwilę


Dzieje się zbyt wiele.. mam ochote uciecz od tej dziwnej rzeczywistości.. Ale gdzie? Nie ma dobrego schronienia.. nie ma do kogo uciec, bo świat z dnia na dzień staje się dziwniejszy i bardziej przerażający..
Chyba sobie nie radze, nie mam pojecia co zrobić.. tylko jednak sprawa jest jasna, prosta i dobrze zaplanowana,przynajmniej o jedno zmartwienie mnie.. 
Ale co z reszta? Łozko.. czekolada, muzyka i cokolwiek byle zeby nie myślec.. ale nawet na to nie ma czasu.. chociaż ponoć wolne.. w zasadziej..

środa, 9 października 2013

o pomoc zwracam się gdy tonąc zabrakło mi już tlenu.

Czego ja się spodziewałam, że powiem że daje sobie spokoj i bedzie tak cudownie, On zniknie, rzeczy po nim..Rysunek, cytaty, zdjęcie, książka.. i mnóstwo innych rzeczy które mnie otaczają, każdego dnia, pies o imieniu "Patryk".  To było by zbyt proste, zbyt piękne...
W momencie w którym myśle sobie że dam samej sobie szanse na coś nowego i dokonuje tej decyzji, On się pojawia.. i mnie obwinia.. To chore.. to moja wina że traktuje naszą znajomość jako "obowiązek" phi... nie rozumiem jak tak wogole można. To kim dla niego jestem/byłam.. Osoba do której może się odezwać jak ma na to ochote.. spotkać się z nudów.. tak się czuje, czuje że byłam marnym dodatkiem do jego rzeczywistości a gdy zabrakło tam dla mnie miejsca to po prostu musiał się mnie jakoś pozbyć.. no i to zrobił, Trzeba przyznać skutecznie. W ogole nie dostrzega w Tym swojej winy.. Czy ten człowiek ma wogole serce? Uważa ze nasza relacja poszłą za daleko..bo co, bo przekroczyliśmy jego magiczną granice, wogole była jakaś granica? Bo chyba ja jej nie znam, nigdy go nie zmuszałam do niczego i nie mam zamiaru zmuszać..
Dziwnie się czuje, mam wrażenie że stał się dla mnie całkiem  obcą osobą, chociaż miałam wrażenie że dobrze go znam...

A teraz jesteśmy szczęśliwi prawda? Bez siebie. Cholernie szczęśliwi.

niedziela, 6 października 2013

Nagle zrozumiesz, że mnie już tu nie ma ,poszłam i nie chcę już niczego zmieniać.

Walka o człowieka ma sens, ale kiedy traci sens? wtedy gdy kolejna próba jest nie udaną..ile razy można próbować? a co robić gdy nic z tego nie ma? chyba nic innego prócz odpuszczenia...Nie umiem i chyba już po prostu nie chce..Jedyne czego się boje to to że On wróci i to w najlepszym momencie mojego życia i wywróci je do góry nogami..


Każdy z nas posiada takie spojrzenie, którym obdarowuje tylko jedną osobę.

Jest lepiej, zaczynam coś czuć. "coś czuć " To nijakie stwierdzenie ale nic więcej chyba nie pasuje.
Na początku nie umiałam nawet spojrzeć, a teraz? no jest jak jest...I chociaż spędzanie z Nim czasu jest miłe to boje się że prędzej czy póżniej Go zranie.. a tego nie chce. Wczoraj na prawde dobrze się bawiłam, chociaż nic szczególnego nie robiliśmy, rozmawiliśmy i to wystarczyło. Pewnie nie uśmiecham się tak na myśl o Nim, jak Na myśl o ... ale nie można mieć wszystkiego... nie czuje tego magnetyzującego spojrzenia, ale to chyba nie są powody by odpuszczać..

Pozornie szczęśliwa, pozornie zadowolona, pozornie żywa. 

Obowiązków w domu coraz więcej, marzę o Tym żeby ten remont już się skończył, ostatnio nic innego nie robie tylko sprzątam to przytłaczające..w Tygodniu sprzątam, w sobote sprzątam w niedziele też.. eh..a co najgorsze to raczej jeszcze nie koniec niestety.. a dopiero początek.

Małymi kroczkami staram się poukładać.. to co się zawaliło.. staram się odnależdz siebie, w tym co jest tak ciemne.. nie idzie mi, ale może kiedyś. Perfekcjonizm zabija.. ale też utrzymuje przy życiu. 

czwartek, 3 października 2013

Własnymi siłami związałam włosy, zasznurowałam buty i zaczęłam iść.

Takie dni jak wczoraj, powinny przyprawić o dreszcz.. o jaką kolwiek refleksje, emocje, uczucia. To wręcz wymagane,ale co jeżeli nie do końca coś takiego czujemy ? Co jeżeli coś czujemy ale nie potrafimy dokładnie tego nazwać?
To nie ten sam strach, w sumie to nie było żadnego strachu, wszystko było tak naturalne jakbyśmy byli od zawsze.. ale przecież to jednak nie takie uczucie jak przy "Nim", nie czułam się aż tak zżyta, ale o dziwo nasza relacja istnieje, w moich odczuciach nie taka jaką on by Chciał, ale istnieje. Nie czuje złości ani pustki, ani innych emocji zabarwionych negatywnie. Leżąc obok, nie czułam się może bezpiecznie tak do końca, ale czułam się dobrze, tak inaczej...
Pamiętam, że gdy jakiś no już kawał czasu temu, widywałam się z Panem D to nawet lekki dotyk ręką po policzku, wywoływał tysiąc emocji.. myśli i obaw, a tu ? Czuje się normalnie, nie zdaża mi się tzw. "odlecieć"
bo nie jest  tak na cechowane. Wczoraj się zastanawiałam a może jednak.. może jednak spróbować..w zasadzie dużo nie strace..bo co ? pare dni, miesięcy, pewnie łez... Ale to nie jest moment na takie szaleństwa. Jedyne co mnie przeraża.. to to z jaką łatwością on potrafi mówić o "naszej" przyszłości..
Tak jakby dla niego już wszystko było jasne i proste. Z jaką łatwością.. mówi że za mną teski.. i nie wyobraża sobie życia beze mnie.

kolejna próba.. kolejna wiadomość i moja jak narazie nieugiętość.. ale jak długo wytrzymam.. nie wiem, Ale chce żeby chociąż w minimalnym stopniu poczuł się jak ja.. każdego dnia..


Takie "bywanie" może zabić. Tak przerwy w uczuciach wyniszczają. Takie niezdecydowanie jest mało odpowiedzialne. Więc proszę, zastanów się czego chcesz, zanim zabijesz mnie od wewnątrz.

wtorek, 1 października 2013

Im więcej przysięgam, że jestem szczęśliwa, tym bardziej czuję się samotna.

Siedzę dalej nad stertą książek.. i chociaż księżyc już dawno na niebie.. mi w wcale nie jest bliżej do krainy snów.. Na sny nie ma miejsca, czasu, w sumie chęci też nie. Tylko jakieś 30 zadań z wosu.. tylko okolo 200 słowek  z Angielskiego.. i na to jakieś 6 godzin.. całkiem przyjemnie a gdzie tam lektura która była na wczoraj a gdzie prezentacja maturalna.. temat jest no i to tyle.. Tyle planów, tyle chęci tylko ciągle brakuje mi kilku godzin, jakiś 3,4 na dobe.. Nie chce nawet myśleć o tym co będzie od Pażdziernika.. to mnie przeraża.. włącza mi się istna panika..Ale damy rade, nie ma rzeczy nie możliwych, czas zacząć patrzeć realnie na swoje marzenia i w końcu zacząć do nich dążyć. Deklaracja maturalna wypełniona.. więc trzeba by się wreście wziąść porządnie do pracy, a nie szukać sobie ciągłych wymówek.


Może przypadkiem gdzieś, kiedyś pogadamy
Mam numer do ciebie wpisany jako nieznany.




Temat studniówki stoi w miejscu.. nie wiem z kim mam pójść, zaczynam rozważać kilka opcji.. zobaczymy, Staram się pogodzić z myśla że osoba o której myślalam powinna być skreślona obecnie z listy, ale to jeszcze odrobine mi zajmie..
A obecnie tzw. " się lecze" Nie słucham piosenke których nie powinnam, nie czytam wiadomości, nie reaguje na imie... i staram się jak najrzadziej o Nim myśleć, mówić.. chociaż nie które rzeczy się nie zmieniły.. nie mam serca, usunąć go z tapety..jego rysunku ze ściany i jego spojrzenia z myśli..
Kolejny wyjątek to gitara, troche gram.. nawet no to czego nie powinnam ale gram.
Nie czekam na sms.. nie reaguje nerwowo na sam dzwięk telefonu.. ani fb.. nie wypatruje na gg. Chyba jest dobrze.. a Bynajmniej chce żeby tak było. Myślalam że bedzie gorzej o wiele gorzej.

Nic mi nie potrzeba zabierz mnie wszystko jedno gdzie

Przeraża mnie, ale nic nie moge w zasadzie zrobić, bo nie chce skreślać a pożniej żałować.. nie chce podejmować decyzji a pożniej myśleć ze jednak mogłam postąpić inaczej. 
Chociaż nie powiem to męczy.. codzienna gra pozorów. 
I trwam chyba troche w nadzieji że odnajde w Tym sens, jakiś głebszy a jesli nie to dodam kilka kolejnych dni, tygodni do tych z tytułem na przodzie  " zmarnowane" .

piątek, 27 września 2013

Sztuka niewysyłania wiadomości.

Mam wrażenie ostatnio że się oddalam.. Od ludzi a w sumie to od wszystkiego i wszystkich..
Żyje w takim zagubieniu z którym chyba sama sobie przestaje radzić.. ale paradoks.. nikogo do tego nie dopuszczam..troche z leku a troche tak po prostu..
Jak to jest.. że osoba za którą tesknimy.. przestaje w pewnym momencie wywoływac jakie kolwiek emocje.. ze osoba która wydawała nam się najważniejsza i możliwe ze jest nadal.. nagle znika? W sumie chyba nie powinno mnie to dziwić po latach.. przeżywania ciągle tego samego od zera.. powinnam przywyknąć..
Chyba tkwiłam w śnie.. który zamienił się w koszmar, tyle ze tam nikt mnie nie szuka to nie jak gra w Silent Hilla.. tu nikt nie ryzykuje życiem by mnie odnależdz bo nawet nie próboje mnie szukać.
A koszmar dalej trwa i nie moge się z niego wybudzić.


Moja egzystencja stała się grą pozorów. Bolesną i przerażającą.

Dzieje się to samo, niby na ogól się mówi, szukam romantyka.. faceta który bedzie w stanie zrobić dla mnie wszystko, bedzie przynosil kwiaty, mówił jak bardzo Kocha i spełniał wszystkie nawet najmniejsze zachcianki.. A co jezeli spotykamy kogoś własnie takiego ? Ale właśnie wtedy uświadamiamy sobie że nie tego szukamy, nie szukamy ideału.. ale kogoś kto po prostu bedzie, nie koniecznie z bukietem kwiatów ale moze tak po poprostu.. w bluzie z kaputerem w niebieskim kolorze i z gitarą na plecach.. bez czułych wyznać i innych słow bez pokrycia..
I nie bedzie dzwonił co chwile by mówic jaki piekny mam kolor oczu, ale moze zadzwoni tylko po to by powiedzieć, że zyje i po chwili ciszy po prostu się rozłączy, bez zbednych słow..
Nie chce czuć tego co czuje, nie chce znów wchodzić w coś co nie jest dla mnie.. a wiem że nie jest.
Wiem czego chce, wiem kogo chce.. ale to marzenia.. i chociaż proboje do nich dązyć.. to zbyt czesto potykam się i nie mogę powstać, bo sił mi brakuje.. bo poraz kolejny wykrecić numer i usłyszeć.. odzwonie a pożniej czekać na coś co się nie wydarzy..

A gorsze od fizycznego bólu są uczucia osamotnienia i strachu...

poniedziałek, 23 września 2013

zawsze ma się pretensje do deszczu, do wiatru i do szóstej nad ranem.

Sen.. Poranek.. 12:00... 18:00.. To tylko czas.. to tylko momenty..
Nic nie znaczące..
Jedna osoba, druga osoba, spojrzenie.. znajomość..
Wspomnienia odnawiające się w jednej sekundzie, pod wpływem osoby, dotyku.. słowa.
Czy podczas pocałunku powinno czuć się jakieś emocje? co jezeli nie czujemy nic.. co jezeli to nic dla nas nie znaczy.. jest dla nas czymś takim samym jak podanie ręki.. nic nie znaczące..
Słowa, słowa... i jeszcze więcej słów..
Nie ma emocji, nie ma uczuć.. tylko deszcz.. szarość świata mnie przytłoczyła.. szkoła.. i to wszystko co jest oprócz niej..
Sterta książek.. matura z dnia na dzień coraz bliżej.. a we mnie zero zapału.. potrzebuje słonca, uśmiechu.. radości...
Gitara nie tknięta bo po co ?


Miała w oczach niewyjaśniony ból,
ale nie płakała bo jak mogłaby płakać
utraciwszy coś czego tak naprawdę
nigdy nie miała.

Rano stała przed lustrem wpatrzona.. w lustro.. szukając błysku w oku, odrobinki radośći.. chociaż iskierki... dostrzegła przerażającą pustke.. czerń.. nic więcej, nawet nadzieja nigdzie już się nie odbijała... 
Wszystko to co można ująć w słowa wydaje się płytkie.. bez znaczenia, nie da się opisać, przeszywającej dusze ciszy, która panuje wokół..która dotyka każdej chociaż najmniejszej cząstki, tego nie można opowiedzieć mozna jedynie poczuć. 

czwartek, 19 września 2013

Trochę jak w bance albo tylko myśli biegną do pustki której nie ma

Dwa dni.. Najgorsze, kto by pomyślał że sobota może być strasznym dniem a jednak. Nie wiem który jest gorszy, są inne chociaż podobne mogę zostać zapomniana albo ja wymusze na kimś zapomnienieo mnie a w zasadzie obie opcje są jak najbardziej możliwe..,może się uśmiechne, przytakne bądź odpowiem coś co chciałbyś usłyszeć Ale nie o to chodzi,, nie wiem czy tęsknię czuje wewnętrzne rozdarcię. Gdybyś spytał co u mnie, to nie wiem co bym powiedziała dnie wydają się takie same nic nowego się nie dzieje prócz narastającego leku, zagubienia i poczucia ze nie robię tego co powinnam, bo powinnam dużo a robię minimum..
Każdej nocy kładę się do łóżka z coraz to większym poczuciem beznadziejnosci, wiem powinnam walczyć i to robię ale upadam zbyt często..

poniedziałek, 16 września 2013

Leżeliśmy na wznak wpatrzeni w sufit i zastanawialiśmy się, co też Bóg najlepszego zrobił, sprawiając, że życie jest takie smutne.

Nie chce powtórki z przed prawie półtorej roku... Być zakochanym w kimś, a być z kimś innym..
Nie chce słuchać pustych słów.. że jestem wyjątkowa, cudowna i inna niż inne.. Nie chce by mówił jak to bedzie cudownie bo nie będzie.. życie to nie bajka. Przekonuje się własnie jak bardzo się boje, jak bardzo jestem nie gotowa na cokolwiek innego prócz znajomości. Czy ja przypadkiem nie miałam dac sobie spokoju ? i co wyszło jak zwykle..


znasz sposób, by jednocześnie znaczyć dla mnie wszystko i nic.
Przewracać mi w głowie pożegnaniami

Ciężki wczorajszy dzień.. złe samopoczucie.. a pożniej jeszcze no tak, to wszystko.. 
Dużo rozmów, które nie czuje by wniosły do mojego życia cokolwiek innego prócz niepokoju.. cały dzień przy telefonie praktycznie. Na dobranoc bajka ale nie w jego wykonaniu.. nie taka jaką lubiłam najbardziej.. która była ułożona ale opowiadana przez nas Oboje.. dawno już tego nie było. I chociaż bardzo doceniam to że on się tak stara to jednak nie potrafie.. opowieści o kwiatach i innych cudownych rzeczach nie są dla mnie.. 
Nie potrzebuje prezentów, dni pełnych słów Kocham Cie ani ciagłych zazdrości.. I chyba po prostu to nie jest moment na mówienie o poważnym związku.. bo tego nie czuje. Nie czuje by mogło mnie połaczyć z nim cokolwiek.. Zadnych wspolnych zainteresowań.. nic, no chyba ze mówimy o minusach które chyba moge wytykać mu bez końca pomimo że znamy się tak krótko... Bardzo mi przypomina Osobe o której staram się zapomnieć.. w słowach i nie tylko, ale w słowach najbardziej.. mówi dokładnie to czego nie chce słyszeć, To od czego od tak długiego czasu uciekam. 
Nie lubie mówić o uczuciach, i nie wiem czemu wszystkich to tak dziwi.. wiem ponoć to faceci mają z tym problem, no ale jak widać nie tylko.. bo w sumie po co ? Jeżeli nie padły żadne deklaracje to nie widze takiej potrzeby.. powiem że Cie lubie i że jesteś ważny ale na wiecej raczej liczyć nie możesz, Nie rzuce Ci się na szyje i nie powiem jak jest żle w tym samym momencie płacząc bo nie umiem i to wcale nie jest kwestia otwarcia się, łzy to coś z czym walcze od lat.. to nie problem dnia dzisiejszego. Przy przyjaciółce.. może mi się zdaży ale też żadko.. Przy Facecie prawie nigdy. To jest to o Co już On ze mną walczył.. bo nigdy nie potrafiłam po prostu pokazać w pełni emocji.

pozwól mi świecie odejść na twój kraniec,
gdzie nikt mnie nie zna, gdzie sama nadam
sobie nowe imię i twarz...



Co bedzie dalej w zasadzie to nie wiem.. byle przezyc do piątku.. pózniej w sobote  pojść na to dziwne spotkanie, dać kosza pewnie niestety.. i robić coś ze swoim życiem dalej.. co nie mam pojęcia.. Ale na pewno znależdz kogoś na studniówke.. bo przytania Czy wiem z kim ide.. zaczynają mnie przytłaczać...

niedziela, 15 września 2013

A może miłość to bajka? w którą każdego dnia próbujemy uwierzyć wierząc że to ma ogromne znaczenie w życiu

Marnowanie czasu... Łez.. A w zasadzie wszystkiego.. Wiem to nie jest odkrycie dnia dzisiejszego to się dzieje dłużej..
Ale moja psychika długo starała się z tym walczyć, ale jak widać przegrała tą walkę z wiatrakami. Nie ma sensu stać w miejscu a tak właśnie jest. Ludzilam się ze istnieje coś co jest nie możliwe.. Ze jest ktoś kogo pomimo ciężkiego charakteru wielu przeżyć, rozumiem i kto nie tylko będzie biorąc Ale i dawcą.. Myliłam sie. I to chyba sprawia największy bol, kolejny zły traw.. Kolejny płacz za kimś kto nie jest chyba tego wart., Przyjaciel to ktoś kto  jest a Nie Bywa. Gdyby do mnie zadzwonił to o każdej porze dnia i nocy odebralabym a gdybym ja dzwoniła boję się ze by nie odebrał...A co jeżeli on nie jest dla mnie tylko przyjacielem to wszystko jest jeszcze silniejsze.. Chcę sobie dac szansę na coś nowego innego.. A może miał rację mówiąc że powinnam sobie odpuścić facetów.. Na czas matury.. Nie wiem. Znów tysiące znaków zapytania, parę nie poukladanych myśli i parę chęci do zmiany. To chyba nie najgorszy koniec a zarazem początek. 

piątek, 13 września 2013

Ten kto nie idzie ku życiu podąża ku śmierci

Nie rozumiem dlaczego ? I po co ? Na wiele pytań nie znam odpowiedzi i pewnie nie poznam.
Nie wiem czy to kwestia tylko obejrzenia tego czy może tego że utożsamiam się z głównym bohaterem, Craigiem. Nie spokojnie nie trzeba się martwić.. chociaż powtarzam to dość często bo po prostu nie lubie gdy ludzie się mną zamartwiają ( pewna osoba by stwierdziła, że mogłabym w koncu pomyślec o sobie a nie o innych..). Miłość potrafi wyzwolić.. wiem o tym, przeżyłam to, czy to byłą prawdziwa miłość tego nie wiem.. Ale co jeżeli pewne momenty naszego życia do nas jednak wracają i sami sobie z nimi nie potrafimy poradzić..Co wtedy ? Poddać sie ? i nie walczyć..
Tak jest własnie tak jest.. Brak odwagi by powiedzieć, wedlug tego co tam ukazano.. czasem wystarczy szczere okazanie uczuć, I chociaż dla bohatera tez jest to trudne to przełamuje się.. Dochode do wniosku, że jeżeli jemu się udało i nawet jezeli skonczyło sie to na początku fiaskiem to pożniej wyszło na dobre.. To może jednak warto ? Chyba sproboje.. nie mam nic do stracenia. Powinnam wreście wrócic do marzeń.. jezeli marzyłam o graniu to czemu tego nie robie? Marzyłam o medycynie więc czemu w głowie mam poddanie się.. Rysunek.. pisanie.. i tysiące innych rzeczy które końce słowami " Nie nadaje się do tego " I rzucam w kąt.. Nie moge tak, bo jezeli na coś sie ciezko pracuje to przynosi to efekty..
Więc Chce iść ku życiu a nie ku śmierci
Uczucia to też część planu..
Wiec wiem jaka długa droga mnie czeka.. ale warto sprobować.. Dla Siebie nie dla kogo kolwiek innego.

poniedziałek, 9 września 2013

a wczoraj? wczoraj po prostu potrzebowałam Twojego 'dobranoc' żeby zasnąć. tylko tyle.

Czyżby Jesień była już blisko, czuje prawie jak puka do drzwi..Zaczeły sie chłodne poranki.. i wieczory, deszcz i ta ponura aura świata. Nie chce, przecież czuje jeszcze lekki ciepły letni wietrzyk na skórze.. i słonce przebijające sie przez jasne błękitne chmury.
Zacznie sie lada dzień czas.. siedzenia w domu, pod ciepłym kocem, z ksiązką i kubkiem gorącej malinowej herbaty.. i chociaż ten czas ma swój urok.. to jednak to nie odpowiedni moment, teraz potrzeba mi motywacji.. a nie smutnych pustych wieczorów, spedzanych samej w czterech ścianach.

zimne, nieprzyjazne powietrze. poranna, chłodna pobudka, gorąca kawa, ciepły sweter, parasol, płaszcz . znajomi, przyjaciele, ludzie, książki, ciepła herbata, wino, rozmowy, uśmiechy, złość, zmęczenie, obojętność. Ciebie nie ma. 

Po raz kolejny.. myśli tam uciekają do tych chwil które powinny być już dawno zapomniane..
Na usta ciśnie sie pytania dlaczego ? Nie wiem.. czasem siedze sobie w domu, w autobusie.. albo gdzie kolwiek indziej..  i  myśli same tam wiodą, tak bylo dzisiejszego poranka.. pijąc kawe.. ręka sama, zaczeła przeszukiwać osoby i szukać tej jednej w telefonie.. Po co ? pytanie na które nie znam odpowiedzi.
Samotność? Może, czasem tak jest że obracamy sie w sporym gronie osób ale tak na prawde czujemy sie bardzo samotni.. Nie czuje żeby tak było, ale moze tak podświadomie jest..A pożniej słowo za słowem.. myśl za myślą, wspomnienie za wspomnieniem.. i koło się kręci. Nie bylo łez, ale wewnetrzny żal.. za czym? Utratą osoby? bezpieczeństwa? a może jeszcze czegoś innego.
Ostatnio często o tym myśle, czesto zasypiam.. z myśla o tym.

Niektóre wydarzenia sprawiają, że tracę wiarę w siebie. Na czole pojawia się niedobór magnezu, policzki przestają być rumiane, najlepsza piosenka wieje kiczem.Zamykam się wtedy najczęściej w łazience. Odkręcam wodę i tępo patrzę w zalatujący chlorem wir. Pralka przypomina trochę moją głowę. Moje dwa tysiące durnych pomysłów, dwa tysiące chwil smutku, dwa tysiące banalnych gestów czułości, które tak dobrze pamiętam. Siedząc i machając nogami marzę o końcu świata. O czymś, co sprawi, że tępy wir zamieni się w szczęście. 


A co jeżeli to ma tak wygladać, jeżeli już nic wiecej nie jest dane? Może tak ma po zostać, a ja myślac o czymś innym.. wybiegam za daleko.. Nie można działać wbrew przeznaczeniu, jednak chce żyć mała iskierką nadzieji.. bo to jedyne co pozostało.
Czas tak szybko ucieka.. sekundy, minuty, godziny, dnie, tygodnie, miesiące.. za nim sie obejrze.. większość waznych życiowych decyzji bedzie za mną.. chciałąbym żebyś w tym był, żebyś uczestniczył. po prostu był.

Remont i szkołą czyli mało czasu trzymają mnie przy życiu..





Ten pocałunek był jak inicjacja. Potem był już tylko grzech.

środa, 4 września 2013

W "nienawidzę cię" więcej miłości, niż w jakimkolwiek "kocham cię"

No i wrzesień, w zasadzie prócz rozpoczęcia szkoły nic się nie zmieniło.
Chociaż nie ukrywam że szkoła wywróciła moje życie do góry nogami.. Koniec z fruwaniem w chmurach..Koniec życia marzeniami. Klasa maturalna jednak do czegoś zobowiązuje..
A plusy tego to, to że nie ma czasu na myślenie.. tzw. Bawie  się w pracoholizm :D Ale pomaga a to najważniejsze:) zero chwili aby usiąść i pomyśleć.
Jedynie sny przypominają jak bardzo Tęsknie.. A ostatni nie zapomniany, tak barwny.. tak realny.. i tak upragniony. Obecność, to chyba nie tak dużo ? a jednak czasem aż za dużo.
Szkoła.. przeraża a w zasadzie Matura.. niby do maja mnostwo czasu.. ale mam prażenie że dni przeciekają mi przez palce.. az boje sie że obudze sie w kwietniu i co ? i nic.. i tyle bedzie z dobrze zdanej matury.
Studniówka tez przyprawia mnie o bezsenność.. bo z Kim? z Nim? chciałabym ale nie mam żadnej pewności że się zgodzi.. boje się go nawet o To spytać, bo obawiam się co może sobie pomyślec. A jak nie z Nim to z Kim? nie mam pojęcia.. nie znam za dużo osob z którymi mogę pojść.. Do konca września, daje sobie i jemu czas.. Zobaczymy..




Tak, martwię się o Ciebie, a wiesz czemu? bo są tacy ludzie w życiu, na których szczęściu zależy Ci bardziej, niż na swoim.



Oaza teraz oznacza, nie tylko uczestniczenie ale bycie Animatorem.. w trzy i troche obowiązków, zadań i spotkań. Konspekty, ustalenia, grupa.. eh.. dużo za dużo. Dobrze ze szkoła Animatora jak już to na przyszły rok.. no chyba że studia mnie wyniosą gdzieś daleko stąd. Niedlugo ztrzeba przerobić i opracować konspekt.. pewnie w czasie jakiś lekcji bo niby kiedy indziej ? brak czasu coś na co juz cierpie a co bedzie w pażdzierniku ? Nie wiem.. ale Ciesze się:) Nawet Bardzo ! Lubie ten czas i chociaż tak często jestem przez to wykończona to to lubie, ale jak widać efekty.. wiem czasem trzeba na nie czekać..



Przychodzi w życiu moment , kiedy zaczyna do nas dochodzić , że zależy nam na kimś za bardzo . stanowczo za bardzo . ♥


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

On już nie napisze. Zrób coś dla siebie, połóż się spać i śnij o kimkolwiek innym. On nigdy nie napisze.

Jestem gdzieś, błąkam sie.. nie widząc celu.
Może to noc tak działa albo po prostu coś we mne pękło..
Co ja tak na prawde robie? Jak wyglada moje życie? Chyba troche sie z nim utożsamiam, czuje się też troche takim bohaterem..." Po co to wszystko skoro i tak wszystkich nas czeka ten sam koniec?"
Zagubiona, szukająca swojego miejsca? ale czy w odpowiedni sposób? Mam wrażenie że nie.
Mam wrażenie że rzuciłam to wszystko co było kiedyś ważne, dla czegoś co jest tak mało istotne.
Rozbicie, zero łez...bilans na dziś, a w sumie to na wczoraj. Chociaż tak bardzo chciałam płakać..  schować się gdzieś i zapomnieć.
Głupia ambicja, głupie blokady... życie jest tak skąplikowane.
Tesknie za tym za czym nie powinnam, za tym co bolało, badz boli nadal, wracam myślami.. a to przecież męczarnia. A gdyby tak wtedy postapić inaczej? Tak zero gdybania, z tego już wyrosłam.   
Kocham chodz boje sie uczuć,odrzucam chodz sama boje sie odrzucenia.. I chociaż tak często to ja wyciagam ręke to nie zawsze z powodu chęci pomocy, ale czasem z egoizmu. Tak też czasem jestem egoistką,jak każdy.       


   
To chyba koniec pięknej historii.
Okey było fajne, oboje dobrze sie bawiliśmy i to chyba na tyle. Nie wiem czy sie myle, czy nie.
Wiem w życiu nie ma przypadków, ale ponoć to wyjatek potwierdza regułe, może to nie ma niczemu służyc, coś takiego nie zawsze kończy sie happy endem.
Obecnie mam ochote napisać smsa o treści: "cześć, jesteś najwiekszym idiotą jakiego znam, ale i tak jesteś dla mnie ważny, no coż ale możesz o tym zapomnieć, zmarnowałeś już swoją szanse" . Oczywiście ze tego nie zrobie, na tyle odważna nie jestem.

Kiedyś gadaliśmy godzinami o niczym, teraz trudno o 5 minut rozmowy


środa, 21 sierpnia 2013

Ciało jest tym najmniejszym, co kobieta może dać mężczyźnie

Wakacje.. już prawie się kończą, rok szkolny coraz bliżej.. a ja czuje się kompletnie psychicznie do tego nie przygotowana, potrzebowałabym jeszcze miesiąca wolnego, ale o tym już tylko pozostaje marzyć.Trzeba się wziąć w garść i będzie dobrze.
Ostatnio boje się tak wielu rzeczy, ale milcząc udaje mi się zachować je dla siebie, by móc samej je rozwiązać a bynajmniej zmniejszyć obawy. Co jeżeli to wszystko co jest, co nas otacza to wytwór naszej wyobrażni? Dobra, wiadomo że są momenty których możemy być pewni, w stylu dotyk, zdarzenia, ale myśli, pewne słowa, bądz intencje danych osob.... to prawie same nie wiadome, bo dużo mozemy sami załozyć, domyśleć się ale bardzo często możemy po prostu po ludzku sie mylić I co wtedy ?
To już zalezy.. czasem Nic, a niekiedy wynikają z tego rózne konsekwencje..


Każdemu z nas zdarzyło się, że dręczony strasznymi przypuszczeniami postawił pytanie, a potem zasłaniał sobie uszy, żeby nie słyszeć odpowiedzi.

Czasem sobie tak myśle..że może ja wcale nic do Niego nie czuje.. może to tylko zwykła przyjażn, okey bo może i nie wyobrażam sobie dnia bez niego, a raczej myśli o nim, ale to nie znaczy że jest az tak niezbedny, ale zaraz po tym przypominam sobie momenty w których go nie było, a chciałam żeby był i cieszył badz płakał razem ze mną..i wtedy sobie myśle.. no to chyba jednak coś w tym jest..A pożniej przychodzi moment spotkania a wtedy okazuje sie ze naprawde za nim teskniłam, że nie chce że był tak daleko jak jest na codzień..







Pomyśl sobie jak wiele przypadku i zbiegów okoliczności musiało zaistnieć, aby doprowadzić do naszego spotkania. Wystarczyła tylko jedna inna decyzja w moim, albo w twoim życiu, jedna droga w prawo zamiast w lewo i nie wiedzielibyśmy o swoim istnieniu. A jednak, przydarzyło nam się to i pozwala mi wierzyć, że wszystko jest możliwe, skoro los zaszedł z nami aż tak daleko

czwartek, 15 sierpnia 2013

produkujemy iluzję bez szans na to, by się spełniły…

Powrót do "rzeczywistości" nie jest tak łatwy, chociaż na pewno dużo łatwiejszy niż kiedy kolwiek. Wróciłam i co ? w sumie to nic, takiego, nie dzieje sie nic wyjątkowego, życie jak życie.. Bez fajerwerków.
Dzień, za dniem.. spotkanie z przyjaciólmi, wyjście z kolezanka, pare nie odebranych mailów, nie wysłanych smsów, nie wykonanych telefonów.. lekki zawias życiowy, życie z godziny na godzine nie z tygodnia na tydzień, badz z miesiaca na miesiąć. Chęć wyjazdu i zrobienia czego kolwiek co bedzie wyjatkowe w te wakacje.. ale raczej to nie mozliwe. Czasem pewne marzenia trzeba schować do pudełka i czekać az dojrzeją a z nimi pomarańcze...
No ale może obróce sie do tyłu i wróce do tego co za mną...
Wrocław.. ładne miasto, chyba nawet mogłabym tam studiować bo w sumie dlaczego nie ? Nie daleko, przyjemnie.. Pojechałam z dwoma intencjami, na miejscu zrodziły sie totalnie inne, a w sumie to na poczatku był strach, przerazenie, i w dniu wyjazdu cheć, nie wyjeżdzania nigdzie tylko pozostania w domu, w czterech ścianach samej, z ksiązka i gorąca czekolada. Życie pokazało mi oczywiście swój czarny scenariusz.. kilka godzin przed tym jak wsiadłam do pociągu. Kłotnia z Patrykiem.. a w sumie jego pretensje do mnie.. Bo nie ma efektów, wiec po co sie starac? A ja jestem jaka jestem.. i to mnie można powiedzieć " Zamyka" . Ale dużego wyboru nie miałam, a raczej tak wolałam wtedy myśleć, bo inaczej moglo sie to rzeczywiscie w ogole nie zaczać, Dojechalam i miałam ochote wracać, co to ma być? Smutek ? przecież to rekolekcje.. gdzie ja jestem.. ? Przez tyle czasu wmawiano mi że wiara jest radosna.. a Ci ludzie wyglądali jakby wrócili z pogrzebu.. nikt nie żartował, tylko stali badz siedzieli z posepnymi minami.. Animatorzy wygladali jakby byli tam za kare.. a co gorsza nikt im za to nie płaci.. I jak tu nie myslec o ucieczce z tamtąd?
A pożniej przestałam na to patrzeć, i próbowałam odnależdz SIEBIE, bo w końcu miałam okazje być sama z sobą, wiec czemu nie próbować. I to wywołalo jeszcze wieksze załamanie, bo jak tak człowiek zacznie sumować swoje życie, to może dojść do róznych wniosków.. Moje wydały sie dla mnie conajmniej dziwne.. I znów zaczełam zastanawiać sie kim jestem ? I kiedy w sumie jestem sobą? a to dość trudne do okreslenia..
To zabrzmi głupio ale czuje sie jak kilka osob w jednej.. miła, spokojna, perfekcjonistka, troskliwa, odczuwająca wewnetrzny bunt i rozerwanie, dążaca do niemozliwego, z niską samooceną, potrzebą drugiej osoby, samotniczka, zwariowana, cicha.. Wiec kim jestem ?
Noce były najgorsze, nie mogłam spać.. dużo myśli, pragnien, marzen które odganiały ode mnie sen.. A jedyną opcją zaśniecia było wyobrazenie sobie Jego.. ale to równało sie z zadaniem sobie ciosu.. i to bynajmniej nie bezbolesnego.
Przeżycia tego czasu nie wiazały sie tylko ze mną, ale z relacjami Ja=Ja, Ja= Bóg, Ja=człowiek, Ja=wszechświat, Cięzko rozpatrzeć wszystko w tych kategoriach.
Jednocześnie poszukiwałam swojego powołania.. no niestety nie udało sie bo nadal nie wiem.. ale z czasem moze? Dla mnie samej kluczowym momentem były przeprosiny.. Tak, własnie przeprosiny.. w przypadku jednej osoby to na pewno dużo dało, i pozwoliło mi to odczuc wewnetrzną radość, w przypadku drugiej raczej nic.. prócz wiekszego zamieszania w mojej glowie i sprzecznych uczuć co do tej osoby, a trzecia milczy.. To co na pewno moge zaliczyc do sukcesów to to że mam troche inne spojrzenie na siebie, patrze bardziej z dystansu, i czuje sie bardziej zmotywowana do wszystkiego, wierze że jezeli chce to moge.. Nie zawsz wszystko wyjdzie tak jakbym chciała, ale warto probować.




wspieraj mnie 
albo puść moja dłoń i odejdź
zetrzyj kurz z tej płyty…
wbijaj nóż
ale wiedz ,że dam rade się podnieść..




piątek, 26 lipca 2013

" Kiedy wiesz gdy Kochasz? w momencie gdy ta osoba jest dla nas zwieńczeniem naszych marzeń i spotegowaniem naszych snów"

No i czas na ostatni wpis przed wyjazdem.
To bedzie trudny, ale mam  nadzieje bardzo owocny czas, chyba własnie tego potrzebowalam, wyjazdu bez tych najbliższych... Sama, tak czuje... Choć wiem nie bede sama, bedą ludzie których znam już dość długo, ale znać a na prawde poznać to róznica, wiec może uda sie to nadrobić.
Pakowanie sie jest straszne.. nie lubie tego,
Czas rzucić wszystko, obowiązki, zmartwienia i wszystko to co obecnie zaprząta mi głowę, i to jest piękne :D
Wiem... zbyt często chce "ratować świat " Zbyt często przejmuje sie innymi a nie samą soba... czy to  az tak złe? No może i tak bo powinna w tym panować jakaś harmonia.. a u mnie nie jest do końca. Jeżeli ktoś jest ważny.. to nie pozwole go skrzywdzić.. w zaden sposob.
Wiec znikam. na jakiś czas.. moze czasem sie pojawie,ale raczej teraz bardziej oblegana bedzie wersja papierowa.



Ostatnio dostrzegam ze jest tak dużo osób które" czytają" to co  chcą "czytać", słyszą to co chcą słyszeć, rozumieją to co chcą rozumieć.. nie wiem jak mam w sumie sie do tego odnieść, tak wiec jedyne co mysle o  tym to to iż, to co jest tu umieszczane.. jest tylko i wyłacznie moimi myślami mozna powiedziec tym co mniej wiecej siedzi mi w głowie, jezeli ktoś nie chce = nie czyta , ale jezeli już czyta to nie chodzi mi o rozumienie mnie samej, ale uszanowanie.. chociaż tego że to co pisze jest MOJE, i nie podlega jakiejś zbednej dyskusji.


Zostawiam Tu Ciebie, Wszystkich Tych cudownych przyjaciól, rodzine.. tak strasznie pokręconą, i wszystko to co tak istotne.. I wyruszam, z moją wierną towarzyszka i jedyna prawdziwą miłoscia, Wiolą, pamiętnikiem który posiada garstke Ciebie i głową pełną myśli. O tym lepszym dniu jutrzejszym...

Intencje.. są dwie.. zobaczymy.



stań obejmij mnie , niech twoje ramiona kołyszą mnie do snu.

środa, 24 lipca 2013

Przebaczanie..

Chodzi to za mna od paru godzin w sumie, to od momentu pojscia do miasta...
Tak sobie myśle, jak dlugo można odpychać od Siebie pewne myśli, zdarzenia, ile dni, miesiecy, a w moim przypadku Lat, to juz hm.. pomyślmy jakoś z 13 lat bedzie..
Ulożyłam sobie wlasną idealna bajke.. ktora pomogła wyprzeć z mojej świadomości, momenty których nie chcialam pamietac i chyba bałam się je pamiętać..
Prawie 3 lata temu.. uznałam że spotkała mnie najwieksza kara, większa od samej śmierci.. bo nie wiem czy można ją w samą w sobie nazwac karą. Wydarzenie którego nikomu nie życze, bo walka o Osobe tak bliską.. w takim momencie, wydaje sie prawie nie możliwa, wtedy w głowie miałam tylko jedno " Czemu to nie jego spotkało " Miałam pretensje.. że to nie Jego, że to przeciez mu się to należalo.. za to wszystko, ale teraz z perspektywy czasu mysle.. że to wydarzenie było dla Niego jeszcze gorszym przezyciem, zostanie samemu, ze Mną której nie znał, i nie wiem czy bedzie miał okazje kiedyś poznac, bo nie da sie nadrobić tylu lat.
Teraz staram sie walczyć chyba z Tym co bylo, z nocami w których łzy były czymś normalnym, ale pożniej ciągłe powtarzanie samej sobie, że musisz być oparciem, dla Niej, musisz być silną dla Niej, co z tego że było sie wtedy jeszcze dzieckiem, w takich momentach dzieciństwo znika..
Stałe modlitwy.. żeby wyszedł i nigdy już nie wracał, bo powroty nie były miłe, zawsze było cos nie tak.. a bo papierosy nie te, popielniczka lezy krzywo.. chowanie sie pod kołdrą...zamykanie w pokoju u babci z nadzieją że to miejsce bezpieczne  i strach że znów bedzie coś nie tak..
Teraz wydaje sie to okrutne.. ale wtedy to było coś co było by rowne wybawieniu.
Dlatego teraz mam ochote kpić gdy słysze, że przecież jest wporządku, jest super.. ma do Ciebie zaufanie, zobacz na ile Ci wolno..
Może i nie powinno sie trzymac urazy tyle lat.. ale boje sie że to mur którego nie potrafie przeskoczyć..
Bo to coś co siedzi we mnie za długo.. i nie ma / miało mozliwości ujrzenia światła dziennego..

zawsze trudno będzie mi uwierzyć w to, że ktoś Kocha mnie. 

I znów milczą usta i rozmowę przekładasz,

Zbyt wczesnie, zbyt pożno.. zawsze na cos jest..
Dzień rozpoczoł się bardzo nostalgiczie.. mam jedynie nadzieje, ze z biegiem czasu  tak dziwne uczucie zniknie, a pustke niewiadomego pochodzenia zapełni cokolwiek.. uczucie, zajecie badz osoba.
Jak widac wakacje czyli teoretyczny czas wolny mi nie służy.. co z tego że i tak czas wolny = czas zajety.
Dużo czasu na myślenie, wspominanie, przegladanie starych zdjęć, listów.. i innych rzeczy które mówią tak dużo o tym co było, o przeszłosci do której już nie mamy powrotu.. drzwi zostały zamkniete.. a teraz stoje i trzymam klamke od nastepnych, ale tylko ode mnie zalezy czy będe stała dalej w ciemnym i nie przyjemnym korytarzu, pustym bez uśmiechu, ludzi i tego co sie dobrze kojarzy. A może przekręce klamke i pojde na przód? W poszukiwaniu lepszego jutra..Nawet jeżeli nie mam żadnych zapewnień że to lepsze jutro w ogóle istnieje.. Czasem może i warto podjąc ryzyko ? I spróbować czegoś nie znanego.. rzucić sie na głęboką wode..
Troche złości i wąpliwości.. strachu, i pragnienie bezpieczeństwa..
Najgorzej gdy wiemy czego tak bardzo pragniemy ale nie może to wyjść poza nasze myśli, bo niepewność jest zbyt wielka, a zaryzykowanie może skończyć sie utrata.. kogos tak wyjątkowego i wartościowego.

To tyle i nic więcej.


 Tak jak narkoman na głodzie robi wszystko żeby przeżyć, tak ja zrobie wszystko, żeby być z Tobą, żeby Cię nie stracić..

niedziela, 21 lipca 2013

Jestem gdzieś na pięciolini i rysuje serca zamiast nut.

Dni upływaja tak szybko, no i znów niedziela mineła.. dopiero był poprzedni weekend, dopiero był tu na miejscu, blisko.. a tu co, kolejny weekend minął, jeszcze troche, juz nie długo Wrocław.. strach a z drugiej strony radość, jedyne co mnie martwi to to że nie bedzie to wieś a miasto... od którego z miła checią bym uciekła. W sumie wiekszość rzeczy które zostały zaplanowane.. na razie leża nie tknięte.. jedyne co to Gitara.. ale po takim kopniaku jaki dostałam ostatnio, to nie dziwie się że sie za to wziełam.. a tym bardziej od takiej osoby, Choć przeraża mnie to że chyba próboje mam nadzieje nie na siłe, wpisać sie w ideał..
A jak dobrze wiadomo ideałów nie ma. Pomijajać że "ideał" Dla każdego znaczy coś innego..


i czując Cię obok opowiem o wszystkim…
jak często się boję i czuję się nikim.
Tesknota ? Co to tak na prawde jest? to pytanie mam w myślach od dawnaaaaa...
tak więc zdaniem cudownej Cioci Wikipedii:
To uczucie braku czegoś lub kogoś istotnego dla danej osoby. Często pojawia się odczuwanie niepokoju, smutku, zamyślenia. Im bardziej odczuwany jest brak kogoś/czegoś, tym bardziej wzmaga się cierpienie psychiczne."



A wracając do gitary, to wreście, nareście, zaczełam znów, sie bawić graniem, a nie odznaczac czy grałam, czy nie.. bo wypada, zaczynam powoli, rozumieć i odczuwać tą pasje, sluchac dzwięku a nie tylko słyszeć, żyć nim, przezywać.. wyobrażac sobie, każdy choćby najcichszy najdelikatniejszy dżwiek, wydobywany przez instrument.

Tyle wiesz.. a nadal jesteś, czy to znaczy że już bedziesz, czy nadal mam każdego dnia, wstawać z łozka, patrząc na telefon czy nie mam wiadomości że mam zniknąc z twojego życia.. 
Tyle razy słyszałam ze w takich momentach uciekasz, znikasz.. Czy mam uznać że poraz kolejny, jestem wyjątkiem? Po raz kolejny jesteś w stanie zrobić coś dla mnie ale nie dla żadnejj innej..
Wiem nie wolno mi wymagać, żeby dzwonił każdego dnia, smsów na Dobranoc.chodz czasem Ci sie zdaża, ostatnio słodkie "dobranoc  <3 ":). bo jesteś inny, masz wolność i nie zamierzam Ci jej odbierać, stoje w wiekszości po twojej stronie, dużo rozumiem, nie mam pretensji.. i ufam.. A to nie zawsze bezpieczne. Czasem obawiam się że powiem o dwa słowa za dużo i Znikniesz..
I coraz dziwniej mi gdy mówie,że to tylko przyjaciel, bo ludzie słysząc o naszym zachowaniu, słysząc nasze rozmowy.. mysla kompletnie inaczej. 

pretensjonalnie . para przyjaciół – wszystko jasne . po co komplikować…











czwartek, 18 lipca 2013

Przed Nami Pierwsze Kroki w Chmurach...


http://www.youtube.com/watch?v=JTSyc73rym0&list=FLmuU6BrlXKbPvTiPKou82fw


Myśli krążą w głowie, bez celu, nie ma jakiejś jednej głównej myśli, dziwnie.. Dziwnie to jedyne słowo które opisuje obecny stan, Pusto, smutno.. Choć wokół tyle ludzi, Ostatnio na oazie u Gosi, fajnie choć standardowo miałam problemy z odnalezieniem samej siebie.. przez parę godzin, Miałam ochotę uciec stamtąd ale póżniej to mineło..pożniej było coraz lepiej, chociaż Dominika bardzo, ale to bardzo działała mi na nerwy i Ania  tez.. zresztą. A pożniej nocka z Siostrzyczką, Wysłanie Magdy do Kaplicy.. co mysle było idelanym rozwiązniem, bo widziałam jak bardzo biła sie z myślami.. Następnego dnia, msza, śniadanie i pojscie do wisły.. troche sobie pochodziłysmy i dość spokojny powrót do domu. A i Przejazd przez TYCHY :D no nie mogłam sie powstrzymać...:)

A obecnie, próbuje po układać w głowie wszystko.. już niedlugo wrocław, nie widze tego totalnie.. Mam wrażenie ze jade Sama.. pamietam jak czułam sie rok temu.. chociaż było wokól mnie tyle osob.. a tak na prawde na początku czułam sie bardzo samotna..Pożniej już sie wkręciłam odrobinę, ale tego roku sie boję.. i to bardzo..Zobaczymy, może własnie tak ma być.. moze tak ma to własnie wygladać, moze to ma być jakiś przełom.. przeciez nic nie dzieje sie bez przyczyny. Staram sie wyszukac w tym jakiś głebszy sens choć wydaje mi sie to raczej nie możliwe, bardziej uznaje to za kare.. niż za coś pozytywnego.

Jutro z Siostrą na korty.. może być ciekawie :) Bynajmniej spedzimy troche czasu razem, przed moim wyjazdem.
A teraz pogrązam sie w myślach O Nim.. o wakacjach i o czasie który najchetniej spedziłabym z Nim.. ale coż nie można mieć tak wiele.. jak to ujeła moja babcia " Bardziej sie  za sobą tesknicie przynajmniej " o tak.. o wiele za bardzo.. jak ja przezyje te 16 dni.. chyba bede ciagle do niego dzwonić.. bo inaczej chyba zwariuje...I nie tylko do niego.. Bo wszystkich Tych ważnych zostawiam tu.. to prawie jak samotna wyprawa w nieznane..Przygotowane psychiczne i duchowe jak najbardziej sie przyda..

Tak sie zastanawiam... czasem kim jestem? Każdy znajomy, przyjaciel przeciez mógłby mnie opisać na swój własny sposob... a Ja ,co Ja o Sobie  myśle.. tak na prawde.
Wiem że gdy słysze jakiś komplement to w to nie wierze, ciezko uwierzyć mi w czyjeś zapewnienia, bo postrzegam siebie w pewien mi sie wydający nie omylny sposob, a jednak.. Nie do końca, Jedni uważaja Anioł, idealna przyszla żona, cudowna przyjaciółka, jest zawsze kiedy jej trzeba, wyciagnie ręke z pomocą nawet gdy sama sie sypie..I choć tak czesto potrzebuje pomocy, to cześciej pomaga niż jej wymaga..
Czasem mam wrażenie że jestem za dobra, grzecznie słucham, proboje rozwiazywać problemy, wszystkich i wszystkie.. doradzić, albo chociaz powiedzieć ze jestem i można na mnie liczyć.
Ale czy w Tym wszystkim nie zatracam czasem samej Siebie? mam nadzieje że nie, bo Chyba lubie to ze jestem tak postrzegana.. chociaż o Sobie samej mam innej zdanie.. ale może zatrzymam je dla Siebie, po co mówić światu jak to sie Samej Siebie nie lubi, Bynajmniej nie można nazwac mnie Hipokrytka, jak to już raz w życiu zostałam nazwana.. w złości, przez jedną osobe.. Jedna kłótnia ale wtedy tyle wniosła..



Ponoć idziemy na przód, objęcie, rozmowa.. moze i to kroki na przód.. a może już powoli przestajemy sie bać? Czuje że dorosłam do tego.. co nazywa sie Miłością.. ale i tak kwestią czasu jest po układanie siebie na nowo.. Odwyk prawie roczny.. to i tak nie duzo, trzeba wstac pozbierac siebie, postrzeganie Siebie, bo zostało to zachwiane.. przez jedną osobe, i postrzeganie tego pieknego uczucia, tego na czym ono sie opiera a no czym nie powinno.. Choć czasem boje sie moich myśli, i tego czego bym pragneła.. boje sie że sie od niego uzalezniam, ale nie tak jak od każdego innego tylko w taki normalny sposób, po prostu chciałabym żeby był, tak czesto jak sie da, wiem że i tak każdy raz bedzie zbyt krótki.. ale pragnienie jest tak ogromne..
A myśli układaja rózne historie.. może jedną uda sie nie długo zrealizować.. idziemy na przód.. nie stoimy w miejscu.. Za ręke przed Siebie..?
Marzenie na dzisiejszą noc : Zasnąć i śnić, czuć chociaż przez sen Jego obecność, choć jest tak daleko..


jestem inna, bo nie marzę o romantycznych spacerach przy świetle księżyca, czy oglądaniu wspólnie wschodów słońca. pragnę tylko wspólnych zakupów w sklepie, esemesów na dobranoc, zwyczajnej, treściwej rozmowy, czy przelotnych pocałunków w czoło na pożegnanie. nie koniecznie muszą być długie i namiętne. bo mi wystarczą małe gesty, by poczuć miłość. bo czasami krótkie tęsknię, oznacza więcej niż tysiąc innych słów.