Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości
Ludzie przychodzą i odchodzą..
Tak jest Ciągle..
Nie ma już od dawna snów.. Wychodzę i nie śpię.
Miałeś byś i mieliśmy wszystko jeszcze naprawić.
Jak widać obecność to dla ludzi rzecz trudniejsza od szczerości, przywiązanie ich przeraża.
I zapominać chcę każdego dnia, o kolorze twych oczu i Twym uśmiechu.
A wtedy uciekają, biegnąc jeszcze parę razy się potknął i możemy ich dogonić.. Złapać dłoń, by znów uciekli i nie pozostawili nic.
Czy w tym momencie nie powinien być? Nie powinien być wsparciem?
Nie ma i nie będzie, już nie będzie bo nie chcę powrotów..
I kolejny trudnych dni, w ucieczce przed łzami.
I cóż mi pozostało z twoich wielkich małych słów jesiennych obietnic ze nie znikniesz nigdy z moich snów.
Pewne dni lepiej by odeszly w niepamiec. Pewne godziny lepiej by zostaly zapomniane. Nie pamietac twarzy, słów... dotyku.
Zapomniec o czyms co bylo przelomem, co powoli zaczelo wyniszczac mnie.
Nie pozwalalam na taki krok tak dlugo.. a tu co.. " przypadkowa" osoba... walczylam, psychicznie, fizycznie ale co z tego ? Nic, tyle dobrze ze to jedynie maly krok na przod... Bylam przerazona, jak nigdy wczesniej... bo coz moglam zrobic ? Nic...
I tu mial nademna wyzszosc.. silniejszy i pewny tego czego oczekuje...
" Nie" - nie ma zadnego znaczenia.
Nic sie wiekszego nie stalo, ale roztrzesienie i zlosc ( chyba najbardziej na sama siebie) ustepuje bardzo powoli...
Ale to juz ostatnia prosta, teraz juz nic sie nie stanie.. nie musze czuc zagrozenia. Mam taka nadzieje.
Mialam ochote plakac.. wtedy, ale nie umiem.. poraz kolejny po prostu nie potrafie..
Pozniej, nie umialam na niego spojrzec, najchetniej schowalabym sie pod lozkiem i nigdy juz nie wyszla.
Wiem, ze wtedy majac zly w oczach pomyslalam o Patryku.. i ze on nigdy nie dopuscil by do takiej sytuacji..,
Chcę wykrzyczeć cały ból i żal, ale brakuje mi oddechu.
Nie moge na siebie patrzec, czuje nadal jego rece.. jego pocalunki..jego oddech na mojej szyji.. to przeraza.
Czuje ze to obca mi osoba, z ktora nic mnie nie laczy..
Pozniej mocno mnie przytulil, powinnam poczuc sie bezpiecznie prawda? A czulam chec ucieczki..
I zapomnienia.
Balam sie, to byl czysty strach... przed nim ? Przed nieznanym ? Nie wiem moze przed jednym i drugim..
Nadal sie boje, nadal czuje sie nie pewnie..
A co gorsza.. jak jakas pierwsza lepsza, ktora kazdy moze miec... na wlasnosc.
Chcesz to zajrzyj na dno mego serca,
zobaczysz tamtych ludzi i te miejsca.
To koniec i nie ma juz nic.
Skad ten tytul ? LP co poniektorym to cokolwiek wyjasni...
Jest lepiej, powolne wychodzenie z dzwinego stanu.. nie wiem jak mam go nazwac... Chociaz pewne sprawy tego nie ulatwiaja.
Ale w tygodniu chyba bylo lepiej, wiecej checi, wiecej pracy.. chodz i tak o wiele za malo, daje z siebie duzo...ale to wciaz nie wystarcza..
Dalej czuje sie zle, tak dziwnie.. dalej mam problem by wstac i zyc normalnie, minie musi minac..
najbardziej nienawidzę w Tobie tego, że tak cholernie mnie do Ciebie ciągnie.
Czas ucieka, juz niedlugo grudzien, ktory szybko minie bo swieta, przygotowania do studniowki, nauka i tysiace obowiazkow w domu..Ale to przeraza coraz bardziej, chcialabym na moment zatrzymac czas.. i muc w spokoju usiasc i pomyslec, zastanowic sie nad soba i nas swoi, zycie, marzeniami i planami. I nie bac sie dnia nastepnego, nie bac sie tego ze znow zawiode..
Ostatnio w pewnej ksiazce przeczytalam ze milosc matczyna po prostu jest, nie trzeba w zaden sposob o nia zabiegac, ze Matka zawsze bedzie Kochala swoje dziecko. Za to milosc Ojcowska, sie tworzy, trzeba o nia zabiegac, spelniac oczekiwania by na nia zadluzyc. I ona moze sie skonczyc a czasem nawet nie ma swojego poczatku. Smutne w gruncie rzeczy ale cos w tym jest...
I mimo wszystko wciąż jesteś osobą, dla której zrobiłabym więcej niż dla pozostałych.
Na moje wlasne zyczenie... wiem, tak wiem.. chociaz odpowiedzi nie znam, to i tak zaluje.. bo moglam, tylko strach.. tak paralizowal i chec zrobienia tego osobiscie.. a jednak nie wyszlo. Teraz ja musze okazac cierpliwosc..
Nie wszystkie marzenia mogą sie spelnic... pomimo ze czasem walczymy do samego konca by je osiagnac.
Powodu by mu zalezalo? Nie wiem, moze po prostu Ja ? Brzmi dziwnie...
Ale czekal, tak dlugo.. tylko ja zbyt dlugo zwlekalam.
Moze to nowy koniec badz poczatek ?
Rok , pamietam to jak by to bylo wczoraj.. dziwnie sie do tego wraca
Czego się boję? Boję się stracić ludzi, których kocham. Boję się, że kolejny raz mi się to przydarzy. Boję się samotności. Boję się kiedyś obudzić i zdać sobie sprawę z tego, że nikogo już przy mnie nie ma.
Dwa dni.. Najgorsze, kto by pomyślał że sobota może być strasznym dniem a jednak. Nie wiem który jest gorszy, są inne chociaż podobne mogę zostać zapomniana albo ja wymusze na kimś zapomnienieo mnie a w zasadzie obie opcje są jak najbardziej możliwe..,może się uśmiechne, przytakne bądź odpowiem coś co chciałbyś usłyszeć Ale nie o to chodzi,, nie wiem czy tęsknię czuje wewnętrzne rozdarcię. Gdybyś spytał co u mnie, to nie wiem co bym powiedziała dnie wydają się takie same nic nowego się nie dzieje prócz narastającego leku, zagubienia i poczucia ze nie robię tego co powinnam, bo powinnam dużo a robię minimum..
Każdej nocy kładę się do łóżka z coraz to większym poczuciem beznadziejnosci, wiem powinnam walczyć i to robię ale upadam zbyt często..
Marnowanie czasu... Łez.. A w zasadzie wszystkiego.. Wiem to nie jest odkrycie dnia dzisiejszego to się dzieje dłużej..
Ale moja psychika długo starała się z tym walczyć, ale jak widać przegrała tą walkę z wiatrakami. Nie ma sensu stać w miejscu a tak właśnie jest. Ludzilam się ze istnieje coś co jest nie możliwe.. Ze jest ktoś kogo pomimo ciężkiego charakteru wielu przeżyć, rozumiem i kto nie tylko będzie biorąc Ale i dawcą.. Myliłam sie. I to chyba sprawia największy bol, kolejny zły traw.. Kolejny płacz za kimś kto nie jest chyba tego wart., Przyjaciel to ktoś kto jest a Nie Bywa. Gdyby do mnie zadzwonił to o każdej porze dnia i nocy odebralabym a gdybym ja dzwoniła boję się ze by nie odebrał...A co jeżeli on nie jest dla mnie tylko przyjacielem to wszystko jest jeszcze silniejsze.. Chcę sobie dac szansę na coś nowego innego.. A może miał rację mówiąc że powinnam sobie odpuścić facetów.. Na czas matury.. Nie wiem. Znów tysiące znaków zapytania, parę nie poukladanych myśli i parę chęci do zmiany. To chyba nie najgorszy koniec a zarazem początek.
Każdemu z nas zdarzyło się, że dręczony strasznymi przypuszczeniami postawił pytanie, a potem zasłaniał sobie uszy, żeby nie słyszeć odpowiedzi.
" To uczucie braku czegoś lub kogoś istotnego dla danej osoby. Często pojawia się odczuwanie niepokoju, smutku, zamyślenia. Im bardziej odczuwany jest brak kogoś/czegoś, tym bardziej wzmaga się cierpienie psychiczne."
jestem inna, bo nie marzę o romantycznych spacerach przy świetle księżyca, czy oglądaniu wspólnie wschodów słońca. pragnę tylko wspólnych zakupów w sklepie, esemesów na dobranoc, zwyczajnej, treściwej rozmowy, czy przelotnych pocałunków w czoło na pożegnanie. nie koniecznie muszą być długie i namiętne. bo mi wystarczą małe gesty, by poczuć miłość. bo czasami krótkie tęsknię, oznacza więcej niż tysiąc innych słów.